Winne deski ratunku cz. 2 – Cono Sur Bicicleta Gewurztraminer 2013

Cono_Sur_GewurztraminerPorad wujka Zdegustowanego ciąg dalszy. Winna deska ratunku numer 2. Powszechnie dostępna we wszystkich hipermarketach jak kraj długi i szeroki. Co więcej, od mojego ulubionego marketowego producenta – Cono Sur. Wina od nich zawsze są bardzo przyzwoite i sądzę, że ich mieszanka Caberneta i Carmenere z linii organicznej sprawiła, że zacząłem się winem jako tako interesować.

Ogólnie rzecz biorąc Cono Sur to spółka córka Concha y Toro, czyli chilijskiego producenta słynnego Casillero del Diablo, która powstała w roku 1993 – czyli wtedy, kiedy zacząłem zbierać komiksy (Batman!). Produkuje 8 linii i namiętnie komunikują swoje przywiązanie do ekologii. Nazwa linii Bicicleta wzięła się stąd, że pracownicy po winnicach poruszają się rowerami. Ale jak to ktoś na Winicjatywie stwierdził, nie dlatego, że lubią sobie popedałować, tylko dlatego, że nie stać ich na auta. Pamiętajcie więc, żeby korporacyjne legendy dzielić na pół, albo nawet na cztery.

Skupmy się jednak na tym, co zawiera w sobie ta butelka. Pamiętajcie jednak, że mówimy o traminerze za nieco ponad 25 złotych, czyli tak ok. połowy kwoty, w jakiej to wino w naszym kraju występuje zazwyczaj (poza dyskontywowymi perełkami). I na mój gust zwyczajnie bardzo daje radę. Gdy poznałem gewurztraminera, oczarował mnie jego aromat, jego smak – całościowo mnie pochłonął. Ale później przyszła chwila refleksji – takie disco to nie dla mnie. Co z wina, przy którym wąchanie powinno być ostatnim etapem degustacji :)? Z czasem po prostu traminerowa aromatyczność zaczęła mnie męczyć. Zacząłem doceniać rieslinga 🙂

Oczywiście po czasie znowu zacząłem cenić traminera, a ten z Cono Sur to w sumie dobra butelka na rozpoczęcie znajomości. Suknia ładna, złota, czysta i połyskująca – wiadomo, to świeże wino. W nosie oczywiste aromaty przypisane gewurztraminerowi: liczi i płatki róży, mnie jeszcze o nos obiły się dojrzała gruszka i miód. W ustach pięknie – ciało lekko oleiste (to w sumie 13,5 procent alkoholu – całkiem nieźle ukrytego swoją drogą), słodycz, która  niespiesznie rozlewa się po języku i podniebieniu, a na koniec przechodząca w lekką goryczkę. Kwasowość nie gra tu pierwszych skrzypiec i dobrze – dzięki temu panuje tu całkiem miła harmonia. Przez kilka chwil wino trwa w ustach i znika. Bardzo to wszystko przyjemne i zrównoważone.

Tak więc młode chłopaki na studiach – jak chcecie dziewczynie zaimponować, zaproście ją do siebie, przygotujcie jej jakieś tajskie albo chińskie danie, zapalcie świeczkę, włączcie jakieś smooth jazz cafe i polejcie traminera z Cono Sur – daję głowę, że macie 90% sukcesu w kieszeni 🙂

Bo to po prostu bardzo dobre wino jest.

Cono Sur Bicicleta 2013
Kupione w: wino ogólnodostępne
Cena: 26,99
Ocena: 7,5/10

Dodaj komentarz