Winne Wtorki – fryzyjskie zaskoczenie w Portugalii

W ramach Winnych Wtorków przenoszę się do Portugalii. A jak Portugalia, to skojarzenie może być tylko jedno – Porto. Cóż może być bardziej portugalskiego, niż to wieloszczepowe, wzmacniane wino? Chyba tylko Christiano Ronaldo. Cóż więc robi tu młody Fryzyjczyk?

Porto – wino znane każdemu. Jedyne dobre wino, które toleruje moja mama 🙂 Symbol Portugalii taki sam jak fado i sztokfisz. Kupaż wielu szczepów, z których znaczna część wykorzystywana jest tylko do produkcji tego wzmacnianego wina – chyba żadne inne wino na świecie nie ma aż tak wielu dopuszczonych odmian do produkcji wina o jednej nazwie – jest ich blisko setka. Istny kosmos. Samo wino występuje w kilku stylach: Ruby, Tawny, Colheita, Vintage, Rose, LBV, Vintage, Single Qiunta oraz wina o oznaczeniu średniego wieku kupażowanych roczników (10,20,30,40 lat).  Wino występuje w kolorze czerwonym, białym i różowym. Proces winifikacji zaś polega na tym, że lekko wyfermentowane grona, które sobie zalegają najczęściej w betonowych zbiornikach i  zawierające dużo cukru, zalewa się winiakiem, żeby zatrzymać fermentację. Tak więc nieprzerobiony cukier słodzi, a winiak daje woltażu – od 19 do 22% obj.

Region, w którym produkuje się Porto to północna część kraju, a jego osią jest środkowy bieg rzeki Duoro (tak, ten sam ciek, który jest osią Ribera del Duero). Jest to jeden z najstarszych chronionych prawem regionów winnych na świecie – jego początki sięgają roku 1756, kiedy to Sebastião (wspaniałe imię) José de Carvalho e Melo, szerzej znany jako Markiz de Pombal, wyznaczył zasady produkcji i wytyczył granice produkcji tego wzmacnianego wina.

PortVineyard

Winnice Porto, grafika z: http://www.warre.com/section.php?id=1092

Porto to też historia związana z Anglią, która jako kraj, gdzie nie za bardzo idzie produkcja wina (taki mają klimat) poszukiwała źródeł tego wspaniałego napoju. Oczywiście pierwszym dostawcą była Francja, ale przypomnijcie sobie historię stosunków angielsko-francuskich i sami odpowiedzcie sobie na pytanie, czy zawsze podaż zaspokaja popyt oraz czy zawsze brytyjscy konsumenci chcieli pić brodosy i burgundy. No właśnie. Pierwsze wzmianki o dostawach win z Luzytanii do Albionu pochodzą już z XII wieku. A traktat windsorski z 1386 (obowiązujący zresztą do dziś) mówi o wzajemnym wsparciu sojusznika w razie konieczności. To był kamień węgielny przyjaźni angielsko-portugalskiej. Wyglądało to więc tak, że za każdym razem, kiedy Anglia była w konflikcie z jakimś winnym krajem (szczególnie Francją), od razu przerzucała się na  import wina z Portugalii. Taki tam rezerwuar napitku podnoszącego nastrój. To sprawiło, że liczni angielscy kupcy przybywali do Portugalii i zakładali swoje magazyny na wino lub wręcz winnice. To stąd wśród największych brandów mamy takie marki jak Graham’s, Cockburn’s, Taylor’s , Ware’s itp – wielkie nazwiska tego wina.

Co więc robił tam fryzyjski młodzieniec Jann Hinrich Andresen? Chłopak, który na fryzyjskiej wyspie Föhr latem wypasał krowy a zimą chodził do szkoły, poczuł zew i w wieku 14 lat zaciągnął się na okręt. Jednak co nieco nabroił na statku i w Porto został zeń przepędzony. Nie znając języka wylądował w obcym, wielkim portowym mieście. Historia milczy o tym, co się działo z nim przez następne pięć lat, ale w roku 1845, czyli mając ledwie 19 wiosen, założył dom Andresen, produkujący Porto. W roku 1864, kiedy Cesarstwo Niemieckie pokonało Danię i wyspa Föhr została włączona do Rzeszy, Jann Hinrich przyjął portugalskie obywatelstwo. Do lat 90 XIX w. stał się on jednym z najbardziej majętnych ludzi interesu w Portugalii – posiadał flotę parowców handlowych. Po jego śmierci interes przejęli jego spadkobiercy, którzy w wyniku ciężkich lat wojennych musieli pozbyć się winnych składów w roku 1942. Od tego czasu posiadłość należy do rodziny dos Santos, ale pozostaje przy swojej pierwotnej nazwie. Jest to niezależny producent, który nie jest zrzeszony w żadnym konsorcjum. Produkowane przez nich Porto pochodzi z 40 hektarów winnych krzewów, rosnących na najlepszych parcelach w samym centrum regionu Duoro. Wytwarzają oni całe spektrum win, a jedno z nich tuż po Bożym Narodzeniu wpadło w me posiadanie. Tak oto mogłem skosztować w kieliszku 170 lat tradycji.

Andresen

Jann Hinrich Andresen

Okazało się bowiem, że pierwsze Winne Wtorki w 2015 roku poświęcone będą byle czemu, byle wzmacnianemu. I tak oto zaszedłem sobie to Winoteki. Trafiłem tam na podstawowe porto Andresena – Fine Ruby. Przywiozłem je do moich rodziców i zanim zdążyłem wziąć się za degustacyjne opisywanie, na dnie zostało zaledwie pół kieliszka. Komuś przypasowało 🙂 To pół kieliszka mieniło się intensywnym rubinem, w którym ktoś rozpuścił nieco mączki ceglanej. W nosie czuć w pierwszej kolejności alkohol a później marcepan w mlecznej czekoladzie i powidła porzeczkowe, a gdzieś daleko w tle cieniuteńka warstwa masła, wanilia i goździk. W smaku zaś łagodna kwasowość oczywiście bardzo skutecznie skontrowana cukrem. Do tego nuty czekoladowe i korzenne. Oj, jak dobrze było to pić, gdy na dworze minus 3. Ale fałszywa nuta zagrała, gdyż na drugim planie pojawia się ton zielony i łodygowy. Niestety, w finiszu też jest obecny, z tym, że przybiera formę niedojrzałego włoskiego orzecha. Wino w sumie jest całkiem przyjemne, choć brakuje mu krągłości i ogłady. Na pewno nie jest to słodki ulepek, jakimi zazwyczaj są najtańsze porto, ale też nie jest to winiarski kosmos. Do picia na osłodę goryczy życia jak znalazł. Szczególnie w promocyjnej cenie 35,99 polskich nowych (choć już 20-letnich). Niezłe, ale mogłoby być jeszcze lepiej. Andresen Fine Ruby

Jako ciekawostkę dodam, że Andresen robi podstawowe Porto dla polskiego Kauflandu – piłem i nie było źle.

Andresen Fine Ruby
Cena: 
35,99 PLN (regularnie 46,99)
Kupione w: Alkohole Winoteka
Ocena: 7,5/10

W ramach Winnych Wtorków pisali:

Winiacz – też o Porto, ale z Malagą: http://winiacz.blogspot.com/2015/01/winne-wtorki-czerwone-wzmacniane-wino.html
Nasz Świat Win – chętnie użyliby swojego Pedro Ximeneza jako sosu do deserów: http://naszswiatwin.pl/wzmacniane-winne-wtorki-sherry-rare-pedro-ximenez/
Winne Przygody  – niespiesznie powstają z winnego grobu 😉 http://www.winne-przygody.pl/2015/01/winnowtorkowy-wczesniak-biao-wytrawnie.html
Italianizzato – słodka Malaga last minute: http://italianizzato.blogspot.com/2015/01/winne-wtorki-malaga-dulce-bodegas.html#
Czerwone czy Białe? – czerwony Graham’s LBV: http://czerwone-czy-biale.blogspot.co.nz/2015/01/winny-wtorek-90-grahams-lbv.html

Pisane Winem  – nie rozkminia – pije: http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2015/01/winne-wtorki-91.html

 

No Responses

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *