Węgry w Lidlu – co warto ze sobą zabrać do domu

Lidl od 2 lutego wprowadza nową winną ofertę i są to wina z Węgier. Przeczuwam, że może to być sprzedażowy strzał w dziesiątkę – po pierwsze, całkiem porządny wybór i po drugie – sentyment. Ciocie, babcie i wujkowie pamiętający wczasy nad Balatonem mogą sięgnąć po te wina, by przypomnieć sobie młodość, Dziewczynę o perłowych włosach i słodkie tokaje pite w sierpniowym słońcu.

W środowe popołudnie w restauracji Baltazar by Mondovino, odbyła się degustacja nowej oferty, którą Lidl w całości oparł o wina z Węgier. Ruch tyleż odważny, co i sensowny. Odważny, bo sieć przerwała francuski ciąg i weszła w rejony, które nie są zbyt ekslporowane przez polskich importertów. Oczywiście, każdy sklep ma w swojej ofercie słodkie Tokaje i trochę czerwonych win z Egeru, ale to wszystko. O trudnościach w odnalezieniu tych ostanich pisałem przy okazji Pinota od Tibora Galego. Na więcej nie ma co liczyć – oczywiście mam na myśli powszechny dostęp. Sensowny, bo być może wielu konsumentów skusi się na „brendy”, które dobrze zna, czyli Tokaj, Furmint albo Egri Bikaver. Do tego struktura oferty jest taka, że wśród 19 testowanych tego dnia win aż 6 to były wina półsłodkie i wyżej. A z tego, co mi wiadomo, cała oferta ma mieć 24 butelki i na pewno będzie tam Royal Tokaj Late Harvest, czyli kolejne słodkie. Tak więc słodycz to trzecia część węgierskiego portfolio. A to rodacy lubią. No i cena, która kończy się na 29,99 w przypadku najdroższej butelki.

We wpisie tym nie będę opisywał wszystkich butelek, a jedynie te, które w mojej ocenie warto kupić. Jedno z nich, półsłodkiego Dorombora od Dereszli już piłem, o czym pisałem tutaj. Poza tym warto zwrócić uwagę na butelki poniżej.

Taschner Irsai Olivér 2014  to proste, świeże wino, które o ile doczeka ciepłej wiosny, godnie zastąpi Vinho Verde na tarasie. W nosie przyjemne melon i brzoskwinia lekko podlane miodem. Sporo nos obiecuje, ale usta są szczupłe, mocno kwasowe i orzeźwiające. Kwas zaś jest spod znaku grejpfruta i limonki. W ciepłe dni będzie bardzo na miejscu. Ciekawostką jest użyty szczep, czyli Irsai Oliver, który uprawiany jest również jako grono deserowe, co rzadko w winnym świecie się zdarza. Zważywszy na cenę, skromne 14,99 złociszy bez zastanowienia daję 7,5 punktu w mojej dziesięciopunktowej skali.

6400556 Oliver_Taschner_2014_Zde

Dereszla Tokaji Furmint Dry to wino z winnicy, o której pisałem jakiś czas temu. Tam też był wytrawny Furmint, a więc szybko mailowo skonsultowałem z Gaborem Weinerem, czy są to te same wina i potwierdził on moje wątpliwości – nie jest to to samo wino z różnymi etykietami. Jednak tamto z 6 Win wypadło bogaciej i smaczniej, co nie znaczy, że to z Lidla jest złe. W nosie lekka mineralność w postaci kredy, troszkę melona z gruszką a wszystko okraszone miąższem limonki. W ustach dobra, odświeżająca kwasowość, która sprawdzi się na pewno okolicach ryby. To bardzo przyzwoite wino i jak wejdzie do sklepów, to pewnie zrobię sobie bezpośrednie porównanie z tym, dostępnym w 6 Winach, a porównania sam jestem niezwykle ciekaw. Moja ocena to 8/10 bo za 19,99 dostaniecie naprawdę fajne i kulturalne wino, które można pić samodzielnie albo do jedzenia.

6400557 Chateau_Dereszla_Tokaji_Furmint_2013_zde

Juhász Egri Merlot 2011. Bracia Juhasz mają jedną z większych winiarni na Węgrzech i produkują ponad milion butelek rocznie. Będąc na Węgrzech nabyłem ich Olaszrizlinga i był zupełnie niezły. Opinie o reszcie ich portfolio też są niezłe. Że na tak dużą skalę ciągle potrafią utrzymać przyzwoitą jakość. Merlot w ich wydaniu to wino mocno wiśniowe, choć można odnieść wrażenie, że wiśnia ta jest nieco ugotowana. Natomiast w ustach wino jest niesamowicie gładkie. Owocowe taniny (na szczęście beczki nie było) miło łączą się niezbyt wygórowaną kwasowością. Może nieco brak mu charakteru, ale w sumie sensownie oddaje ducha szczepu. Za 22,99 możecie sprawdzić, czy też dalibyście mu 7,5/10.

6400559 Juhasz_Egri_Merlot_2011_zdeGal Tibor Egri Bikaver 2011 to wino od producenta, o którym pisałem jakiś czas temu. Oczywiście nie jest to taka klasa, jak Pinot, ale w sumie jest lepszy, niż 90 procent egri bikaverów, jakie znajdziecie w większości delikatesów w kraju. W nosie trochę dżemu z ciemnych owoców, lekka czereśnia a na to szczypta pieprzu. Kwasowość ostra a taniny w miarę kulturalne. Pije się to bez przykrości, a wino jest solidne i mocne i raczej będzie potrzebowało czegoś konkretnego do towarzystwa – może wołowy gulasz z dużą ilością słodkiej papryki? A może węgierska kiełbasa z mangalicy? Jak wydacie 24,99 polskiego nowego, to się dowiecie, za co dałem 7,5/10. 

6400561 GAL_TIBOR_Egri_Bikaver_2011_ZdeTakler Merlot 2012 to solidny kawał wina, który sprawia wrażenie, że mógłby być sporo droższy. Nos jest potężny – wiśniowo-jeżynowy podbity nutami beczkowymi. Wszak 18 miesięcy w niej musiało odbić się silnym piętnem na aromatach. Na szczęście beczka nie ma typowych dla Węgier zielonych, łodygowych nut i ładnie wkomponowała się w smak wina, który nazwałbym kulturalnym. Kwasowość jest skutecznie uzupełniona taninami. Posmak w ustach pozostaje przez kilka dobrych chwil. Zdecydowanie polecam zdekantować. Wtedy wino będzie zasługiwało na te swoje 8/10. A cena to 29,99.

6400554 Takler_Merlot_Szekszard_2012_ZdeDorombor Nem Szaraz oraz Nagyon Edes. O pierwszym pisałem we wpisie o Chateau Dereszla, drugie zaś to bardzo przyjemnie słodkie wino od tego samego producenta. W nosie propolis i kandyzowany ananas skropione z lekka cytryną. Usta zaś zalewa duża słodycz, ale też solidnie skontrowana kwasowością, a więc wino pije się przyjemnie i sądzę, że nawet nie zauważycie, kiedy Wam pęknie cała, niewielka butelczyna (375 ml). Według mnie bezpretensjonalność tego wina zapracowała na swoje 7,5/10. Na kasie zażądają od Was 17,99 PLN. Warto, szczególnie, że posmakuje niemal każdemu.

6400410 Dorombor_Nagyon_Edes_Tokaji_Zde

Tokaj Classic Tokaji Furmint – jak dla mnie bezapelacyjnie gwiazda wieczoru. Półsłodkie wino produkowane przez byłych muzyków klasycznych jest tak samo klasyczne, jak utwory, które wykonywali na scenie. Nuty utlenienia, czyli lekki piwniczny wilgotny powiew, są bardzo wyraźne. Do tego dodajcie pszczeli wosk, kandyzowane owoce i aromat kutii a zobaczycie, w jakim królestwie jesteście. W ustach zaś coś, za co Tokaje uwielbiam (zresztą w kuchni też bardzo lubię to połączenie) – słodycz i kwasowość. Wino nieco przypomina z lekka rozcieńczoną nalewkę pigwowo-miodową. Cukru jest całkiem sporo, ale kwasowość odciąża jego odczucie i wino staje się niesamowicie pijalne. Dlatego też zasługuje ono na 8,5/10, szczególnie, jeśli weźmiecie pod uwagę niewygórowane 21,99 złociszy. Sam chyba kupię z karton. Dla mamy i innych Pań w mojej rodzinie.

6400565 Tokaji_Furmint_Classic 2009_zdeJest po co iść do Lidla. To zdecydowanie dobra oferta, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że najdroższa flaszka kosztuje zaledwie 29,99. Polecam Wam podskoczyć do, gdy oferta znajdzie się półkach. Jestem przekonany, że nie będziecie zawiedzeni.

2 komentarzy

  1. Teoretycznie szykuję się na powyższe furminty, Gala i niebędącego w powyższym zestawieniu kekfrankosa. Piszę teoretycznie, bo pewnie jak zajadę do pobliskiego Lidla to nic z tego nie zastanę 😀

    1. Może przy tak krótkiej liście wszystkie wina będą dostępne tym razem w każdym sklepie. Mam przynajmniej nadzieję.

Dodaj komentarz