Co na to Dionizos, czyli degustacja greckich win w Warszawie

Nie dalej jak kilka dni temu skorzystałem z zaproszenia na degustację greckich win, które otrzymałem od importera Euro-Foods Polska. Z chęcią skorzystałem z niego, gdyż poza kilkoma Retsinami i Imyglikosami wypitymi za czasów studenckich nie miałem do czynienia z tamtejszą kulturą winiarską. Wszak jest ona słabo dostępna i mało popularna. Degustacja chyba pokazała, dlaczego…

Winna tradycja na terenach Grecji sięga 6,5 tysiąca lat wstecz. Śmiem twierdzić, że w żadnym państwie napój ten nie był tak kulturowo istotny. Tradycja dionizyjska, czyli kultu boga wina Dionizosa, winobrania, płodności a także teatru, powstała w Helladzie ok 1500 r.p.n.e. Dzięki Dionizjom  Wielkim odbywającym się na przełomie marca i kwietnia, zawdzięczamy tragedię grecką, czyli jedno z największych osiągnięć literatury w dziejach ludzkości. Dionizje Małe zaś to prawdziwe święto wina, kiedy to na na przełomie grudnia i stycznia starożytni gromadzili się i otwierali młode, słodkie wino.

Tak było onegdaj. Teraz winna Grecja to 700 producentów wina, 115 tysięcy hektarów upraw i 3,15 mln hektolitrów produkcji rocznie. Klasyfikacje wina są cztery i są to, poczynając od najwyższej:
Onomasia Proelefsis Anoteras Poiotitos (O.P.A.P.) – odpowiednikiem może być włoskie DOCG
Onomasia Proelefsis Eleghomeni (O.P.E.) – tutaj oczywiście odpowiedniki to DOC/AOP
Topikos Oinos – czyli to samo co na przykład Vin du Pays
Epitrapezios Oinos – a tu Vin du France

Greece_wine_regions
Oryginał: http://en.wikipedia.org/wiki/Greek_wine#mediaviewer/File:Greece_wine_regions_de.png

Grecja to też kilka regionów winiarskich: Kreta, Peloponez i Wyspy Jońskie, Santorini i Wyspy Egejskie, Macedonia, Grecja Centralna i  Epir. Uprawia się tam takie szczepy, jak lokalne Agiorghitiko, Mavrodaphne, Xinomawro z czerwonych, z białych zaś Assyrtiko, Malagousia, Moschofilero, Roditis i Robola. Są też szczepy międzynarodowe. I chyba w nich tkwi problem.

Testowaliśmy około 20 butelek. W większości były to czerwone wina. Było też jedno musujące, jedno różowe oraz retsina. Wszystkich nie będę opisywał, ale wskażę te, które mi odpowiadały najbardziej.

O dziwo, w mojej opinii najlepszym, czy też pozostawiającym najwięcej wrażeń, winem wieczoru było Rosé Nico Lazaridi 2013. Wino ze 100% Grenache o pięknej, głęboko różowej barwie, w nosie było nieco landrynkowe, trochę różane i mocno truskawkowe – jak czerwcowe jagody z Kaszub. W ustach czuć było sporo słodyczy (jak podaje producent ok. 16 gramów), ale też dużo jest kwasowości, która ożywia odczucia (tej też sporo, bo aż 7,8 grama). Dość wysoka słodycz sprawia, że wino ma zaskakująco dużo ciała jak na róż i nie jest tylko różową wodą do popicia zamiast oranżady. Wino miało też przyjemną, goryczkową nutę, trochę w stylu grejpfruta. Świetne, bardzo słoneczne. Taki trochę letni wieczór w butelce. Jedyne wino z międzynarodowego szczepu w tym zestawieniu. Reszta ma lokalne odcienie. 8,5/10.

CHATEAU_LAZARIDI_ ROSEKolejne to białe cuvée Assyrtiko – Athiri 2014 z winiarni Domaine Sigalas. W tym winie dzieje się dużo i jest ciekawie niezmiernie. W nosie czuć białe kwiaty, melon, ananas a całość skropiona jest sokiem z limonki. Usta atakuje wyraźna, chrupka kwasowość, która nadaje winu dynamiki. Dalej mamy grejpfrutową gorycz i bardzo przyjemny ziołowy finisz. Wino jest bardzo hojne w swoich doznaniach i doskonale nada się do solidnie przyprawionych owoców morza lub ryb. Solidne 8,5/10.

Sigalas_Asirtiko_AthiriBardzo ciekawie prezentowała się 100% Malagousia 2014 z winnicy Ktima Gerovassiliou. W aromatach zbliżone nieco do solidnych Sauvignon Blanc: trochę trawy, ziół, lekki liść porzeczki, do tego troszkę gruszki i cytrusów. W ustach wyraźna kwasowość połączona z ziołową goryczą. Finisz niemal lekko mentolowo-eukaliptusowy. Wydaje mi się, że tutaj możliwości kulinarne wina będą bardzo duże. 8,5/10.

malagousia-enKolejnym pozytywnym zaskoczeniem było Semeli Mantinia Nassiakos, czyli 100% szczepu Moschofilero. Na pierwszy i drugi rzut nosa miałem wrażenie, że to niezbyt aromatyczny Gewürztraminer. Są płatki róż, lekkie liczi – wszystko jak traminer, ale o dwa tony łagodniej. W dalszym planie unosiły się aromaty cytrusowe, może też lekkie jabłkowe, co nadawało wigoru bukietowi. Na podniebieniu czuć kwasowość spod znaku dojrzałych, białych jabłek. Czyżby to papierówka? Finisz przyjemny i dość długi. Z takim zestawem aromatów to chyba i wonna chińszczyzna znalazłaby godne towarzystwo. 8/10.

mantinia-nasiakosPora na czerwone, a tam stawkę otwierał Semeli Nemea Reserve, czyli 100% Agiorgitiko, które przez 12 miesięcy dojrzewało we francuskim dębie. Wino o solidnym, mocnym nosie z nutami przypraw, ciemnych owoców wrzuconych do kadzi wraz z odrobiną ściółki i żwiru. W ustach jest zaskakująco gładkie. Taniny są poukładane, a znaczna kwasowość nadaje winu wigoru. Czuć też intensywnie czarne owoce, z leśną jagodą na czele. Finisz jest długi i przyjemny. Tak mi się wydaje, że grill to dla niego dobry port. 8/10.

Semelli_Reserve

I last but not least Chateau Julia Refosco – Agiorgitiko 2010 od Domaine Costa Laziridi, kupaż słoweńsko-włoskiego Refosco wraz z lokalnym Agiogitiko w proporcjach 60/40. Część wina dojrzewała w starych a część w nowych beczkach z francuskiego dębu przez 12 miesięcy. Wino zrobione z dużą klasą – jest eleganckie, krągłe, bardzo dobrze zrównoważone. Aromaty unoszące się nad szkłem to gorące, wygrzane w słońcu czerwone i czarne owoce, trochę nut przyprawowych z posypką z czarnej, bardzo gorzkiej czekolady. W ustach, jak wspomniałem, gładkość i plusz.  Mimo, że jest mocarne, to nie jest to narzucające się wino. Jednak po 4 latach zdążyło się ładnie zintegrować. Klasa! 9/10.

chateau_julia_refosco_

Czy nie było więcej dobrych win? Oczywiście, że było. Były kupaże Caberneta Sauvignon z Merlotem, mix Caberneta Sauvignon z Cabernetem Franc, Syrah z Merlotem czy cuvée Merlota z Grenache. Problem w tym, że nie bardzo widzę sens takich eksperymentwó Czemu na siłę naśladować Bordeaux? Bo co siłować się z tradycją Europy Zachodniej, skoro na miejscu jest tyle dobrych gron. Nowy Świat  bez winiarskiej tradycji niech szuka, ale kraj  z tają tradycją winien ją kultywować, jak Gruzja. Zwróćcie uwagę, że w większości wina, które dziś opisałem, powstały w oparciu o dominację szczepów autochtonicznych. Mam wrażenie, że mają one dużo do zaoferowania i same się bronią przed tym, co znamy z reszty świata. Sądzę, że nie tędy droga. Nieco ta globalizacja wina mnie mierzi.  I jeśli zaprezentowane wina są obrazem tamtejszego winnego krajobrazu, to nie wróżę takiemu kierunkowi sukcesów.

Druga sprawa to ceny. Najtańsze degustowane wino, półlitrowy Genesis Red (100% Merlot), dość przeciętny, supermarketowy w zasadzie produkt, kosztowało 45 pln. Cennik zatrzymał zdaje się na winie za 145 złotych polskich. I tu pojawia się problem. Czy wina są dobre? Owszem? Czy warte swojej ceny? Niekoniecznie. Czy znajdę konkurencję w tych cenach z innych, lepiej kojarzonych krajów? Bardzo dużą i bardzo dobrą. Za 45 złotych można dostać naprawdę dobrą Portugalię czy Hiszpanię – o klasę prześcigającą rzeczone Genesis.

Tak więc dopóki nie zmienią się te dwie rzeczy, to po bordeaux będą sięgać konsumenci na półkach z winami Francuskimi. W tych cenach zaś Grecja będzie albo winem dla winnych hipsterów, turystów, którzy będą chcieli przypomnieć sobie wczasy na Krecie, albo poszukiwaczy nowych smaków, którzy zechcą się szarpnąć na wino z mało znanego im kraju.

Kibicuję winom greckim, bo okazały się ciekawe. Ale jeszcze bardziej kibicuję greckim endemicznym szczepom – są tego warte.

 

 

Dodaj komentarz