Flaszki we mgle, czyli trudy degustacji w ciemno

Degustacja w ciemno to nie lada wyzwanie, niejeden się na nie niej przejechał, niejeden pluje sobie w brodę a nieliczni z takich wydarzeń powracali zwycięsko. Mnie udało się onegdaj coś takiego wygrać, więc tym bardziej chętniej skorzystałem z zaproszenie Wine Mike’a na drugą odsłonę Flaszek we mgle. Pierwsza była rok temu, a efekty możecie przeczytać między innymi tutaj. Tym razem w mroźne styczniowe popołudnie czereda winopisarzy zasiadła za stołem w bemowskim Pod Pretextem i w ciemno pochyliło się nad 19 winami, które wyselekcjonował Michał. A że jest on znanym zgrywusem, to wiadomo było, że lekko nie będzie.

 

20160104_151417I rzeczywiście – już pierwsze wino było próbą nie do odgadnięcia nawet przez Adama Pawłowskiego. W nosie lekka mineralność, trochę cytrusów i szczypta mango. Usta odświeżające, pełne owocu i miłej kwasowości. Strzelaliśmy, że to północne Włochy, a szczep? Od Pinot Bianco po Chardonnay. Okazało się jednak, że to Bellone z winnicy Castore Cincinnato (które nota bene piłem w trakciej Gali Magazynu Wino) z Lacjum. Importerem są Krople Wina a cena to 39 PLN- uczciwie.

Drugie było mniej tajemnicze, a Adam Pawłowski wręcz powiedział o tym winie wszystko. Ostra kwasowość, więcej ciała, kredowa mineralność i raz jeszcze kwasowość. Jedyny Master Sommelier w Polsce bez trudu stwierdził, że to młode Chablis, ale nie Premier Cru. W ostatnim elemencie się co prawda pomylił, ale brawo za rozpoznanie Domaine Michaut Chablis Premier Cru 2014 z Lidla, o którym pisałem wcześniej.

Trzecie dla wszystkich było zagadką – dość nikła kwasowość, troszkę cytrusów i gruszki, do tego lekkie nuty przyprawowe. Trochę nijakie, jak tanie Pinot Grigio. Okazało się, że ten kierunek to strzał kulą w płot. Był to tani Grüner Veltliner z litrowej butli od Ecker Eckhoff. Importerem jest Wino i Kieliszki a cena to 37 złotych. Uczciwa za tę jakość, ale nadal nie wiem, jak to możliwe, że dostało srebrny medal MW w kategorii białe do 50 zł.

Kolejna butelka była równie nietypowa – grejpfrut, kwasowość umiarkowana, a w tle, już w ostatniej kropli po opróżnieniu kieliszka delikatny sygnał, co to za szczep. Ten szparag zmieszany z liściem porzeczki i skoszoną trawą nie mógł być niczym innym, niż Sauvignon Blanc. Dobrze się ukrył, pewnie dlatego, że pochodzi z Sycylii. Wino kulinarne, raczej nie do solowego żłopania w piątkowy wieczór. Tola Sauvignon Blanc 2013 (Krople Wina). 69 złociszy.

20160104_182013Butelka numer pięć była delikatnie owocowa, miękka i krągła – jak Pinot Blanc, z drugiej strony wyraźna kwasowość przechylała szalę w kierunku Rieslinga a może i Alvarinho. Okazało się, że to niemiecki Weisser Burgunder od Wittmanna (39 złotych u Wine & You).

Szóstka była najtrudniejszym winem dnia, a to dlatego, że nie była w najlepszej kondycji – utlenione, złociste, miodowe i propolisowe z dodatkiem opadniętych jabłek. Niektórym po głowie chodziło nawet przemysłowe Rkatsiteli z wykorzystaniem amfory. Było to jednak hiszpańskie Chardonnay klasy Vino de Pago z Dehesa del Carrizal. Importerem jest Pod Pretextem a cena wynosi 89 złotych.

Goryczka, przejrzałe jabłka, odrobina kiszonki to było nie lada wyzwanie. W tle jakby lekka beczka, a w ustach zdecydowana linia wyraźnej, ostrej kwasowości. Nikt nie wpadł na to, że to może być Chenin Blanc z Hiszpanii. Kolejna ciekawa butelka – La Calma Chenin Blanc 2011. Znów Pod Pretextem i 199 złotych. Bardzo ciekawe wino.

Dużym zaskoczeniem była butelka numer osiem. W nosie muszkatowe, niemal słodko mdłe, lekko mydlane i bardzo kwiatowe. Bardzo przyjemne wino – wiele osób wskazywało na którąś z odmian Muszkatu. Okazało się jednak, że jest to Cataratto Lucido 2014 od Sibiliana Eughenes. Do dostania w Białe czy Czerwone za 59 PLN.

Ostatnie białe wino popołudnia bez problemu rozpoznali wszyscy zgromadzeni. Bo cóż może kryć się pod warstwą białych owoców, pieprzu i wysokiej kwasowości, jeśli nie Grüner Veltliner z Austrii? Encyklopedyczny przykład tego szczepu, wytwarzany przez Weinrieder importuje Kondrat Wina Wybrane, a do nabycia jest za 49 PLN.

Aromaty butelki numer dziesięć, czyli pierwszego czerwonego, bezsprzecznie mówiły, że nadal pozostajemy w Mitteleuropie. Bo i pieprzność, i wiśni dużo, ale też nuta zielona kierowały myśli w stronę Zweigelta czy innego Dornfeldera. Okazało się, że przestrzeliliśmy straszliwie, bo był to Vinessens Scandal Monastrell z Hiszpanii. Dostaniecie u Kondrata za 36 PLN.

Kolejne czerwone pełne było dojrzałych owoców z dominantą truskawkową, do tego odrobina pieprzu i wysoki indeks pijalności. Ciężko było powiedzieć, że to Ecker Eckhoff Zweigelt z litrowej flaszy. Czyżby hit najbliższego sezonu grillowego? Już widzę to wino z karkówką, kiełbasą i kaszanką z grilla. Proste i smaczne. Do tego tylko 37 złotych w Wino i Kieliszki.

Valpolicella Ripasso, którą w następnej kolejności wlał w kieliszki Michał, pięknie wdzięczyła się słodkim, niemal likierowym nosem, drobną szczyptą liści i utlenienia. Tu opinia była niemal jednomyślna. Poza tym, że byliśmy wszyscy w wielkim błędzie. Bo był to Pinot Noir 2009 od Schatza, nad którym cmokałem na Gali MW w tym roku. Dammit Bobby. Do dostania w Wine & You za 112 złotych. Świetne wino.

Wino numer trzynaście kojarzyło mi się z południem Francji. Było sporo pieprzu, ciemnych owoców i tonów truskawkowych – pomyślałem o Syrah. Felerna zielona nuta, która się plącze gdzieś z tyłu, skierowała moje myśli do średnio udanej Langwedocji – tam zdarza się to dość często. Byłem blisko, bo było to Chateauneuf-du-Pape Cuvée des Félibres z Lidla, które piłem w listopadzie i nie podobało mi się za tę samą łodygę w tle. 89,99 złotych.

20160104_182001Czternastka była dość prosta, trzeba było tylko wybrać, którego Caberneta mamy w kieliszku. Pełno było nut porzeczkowych, crème de cassis i sporo ciała. Postawiłem na Sauvignon i zrobiłem źle. Bo był to bardzo zmysłowo zrobiony Franc – Olga Raffault Chinon Les Barnabes 2013. Dostępny u Mielżyńskiego za 56,80 złotych.

Kolejne było mocne i esencjonalne. W nosie crème de cassis, trochę wędzonej słoniny i wyraźne nuty beczki. Mocne, treściwe i niemal likierowe. Winiaczowy styl. Stawiałem na Grenache z Francji albo z Hiszpanii. Przestrzeliłem straszliwie – Sibiliana Eughenes Perricone 2014. Białe czy Czerwone za 59 złotych.

Wino numer szesnaście było tłuste, cieliste, pełne śliwy i ziemistości oraz umami. Mocarz – pomyślałem o Merlocie, albo bordosie z jego przewagą. Okazało się jednak, że to Michele Biancardi Animi Nero di Troia z 2013. Do dostania w Krople Wina za 69 złotych.

Znowu w kieliszkach pojawiło się Valpo Ripasso. Likierowe, megasłodkie w nosie z dużą dawką przetworzonego owocu i suszonej żurawiny. Kwasowość mocno przeciętna. I znowu kulą w płot i znowu Schatz. Tym razem jednak jego Anicipo Kekfrankos 2006. Do dostania w Wine & You za 89 zł.

Kolejne wino nie pozostawiło złudzeń. Mocna kwasowość, wyraźny, czysty owoc (z mega wytrawną wiśnią na czele) i odrobina pieprzu. Zgodnie stawiamy na Środkową Europę i się nie mylimy. Jest to Heinrich Blaufrankisch 2013 dostępny u Mielżyńskiego za złotych 68,90.

Ostatnia butelka była niezwykle ciekawa – chłodne, lekko kamienne niemal, pełne ciemnych owoców i przyjemnej pikantności, do tego dwie krople świeżo palonego espresso. Tanina zlegająca a tekstura dość pełna i niemal szorstka – jakby było niefiltrowane. Na pewno wino z klasą i raczej z północnych rejonów. Pomyśleliśmy o Włochach i było blisko, bo to Foradori Teroldego Rotaliano 2012. To piękne wino dostaniecie u Mielżyńskiego za 98 złotych.

I tak oto dobiegliśmy do mety. Wyniki były zaskakujące, ale miało tak być. Mam nadzieję, że celem Michała nie było sprawdzenie naszych umiejętności degustacyjnych, a raczej pokazania różnych oblicz wina i szczepów. W tej zabawie nawet Adam Pawłowski dał się zwieść, a gdzież nam, biednym żuczkom do Master Sommeliera. Zabawa była przednia, wina dobre i bardzo dobre a perspektywa powtórki za rok jest niezwykle kusząca.

Degustowałem w następującym towarzystwie:

Michał Misior – jego relacja tu: http://wine-trip-into-your-soul.blogspot.com/2016/01/flaszki-we-mgle-wydanie-drugie.html

Robert Szulc – tu opisał swoje wrażenia: http://www.winiacz.com/2016/01/flaszki-we-mgle-vol-2-czyli-co-to-za.html

Robert Dąbrowski – jego raport: http://naszswiatwin.pl/szukajac-prawdy-blind-tasting/

Piotr Wdowiak – podsumowanie tu: https://zwinemdokina.wordpress.com/2016/01/17/degustacja-w-ciemno-czyli-czy-leci-z-nami-pilot/

Adam Pawłowski

Łukasz Gajewski – gospodarz i właściciel Pod Pretextem

Andrzej Kusyk – redaktor Przeglądu Gastronomicznego

I last but not least – Mariusz Boguszewski.

2 komentarzy

  1. […] Relację z degustacji przeczytacie również na: Wine Trip Into Your Soul Nasz świat win Winiacz Zdegustowany […]

Dodaj komentarz