18 butelek, które warto otworzyć w Sylwestra – Prosecco, Cava, Crémant i Szampan

Już wkrótce Święta a po nich Sylwester i  powracające jak bumerang pytanie, czym świętować początek Nowego Roku. Z blogerską ekipią podjęliśmy się więc trudu i przetestowaliśmy nieco butelek, bym pomóc Wam w wyborze. Oto tytułowa osiemnastka.

Przygotowania

Po tym, jak miło nam się degustowało wina na jesień, podjęliśmy decyzję, że warto ponownie zewrzeć szyki i popróbować tym razem bąbli na Sylwestra. Wiadomo, zawsze fajnie się musiaków napić, a poza tym to na tyle wszechstronne wina (jak się za moment przekonacie), że w trakcie zabawy służyć mogą one za aperitif, za towarzysza lżejszych, ale też poważniejszych dań, no i oczywiście są warunkiem koniecznym zerwania ze starym i powitania Nowego, pełnego nadziei i własnych obietnic, które i tak ulecą niczym bąbelki z kieliszka 😉

Wina parowaliśmy z jedzeniem i znowu to intuicja nam podpowiadała, co z czym. Ale myślę, że tym razem poszło nam lepiej i do świetnych dań przygotowanych tym razem tylko przez Dominikę (Nóż i Widelec) udało nam się dobrać całkiem niezłe i zaskakujące połączenia. Obok Dominiki w degustacji udział wzięli Marta i Robert (Nasz Świat Win), Paweł i Olaf (100% składu PoWINOwatych), Iza (Raport z Win) oraz kreślący te słowa za pomocą mięciutkiej w dotyku klawiatury. Zaopatrzeni w baterię kieliszków Spigelau (dzięki uprzejmości TableArt) ruszyliśmy do kulinarno-winnej krainy.

Aperitif

Foto: Olaf Kuziemka

Pierwsze degustowane przez nas wino było podane jako aperitif (kulturka, co nie?). Crémant d’Alsace Weiber Brut to całkiem przyjemne, oparte na zdecydowanych nutach cytrusowych wzbogaconych o lekko śmietankową nutę, proste, w dobrym tego słowa znaczeniu, wino. Precyzyjny, przyjemny musiak, którym i dobrze zaostrzycie apetyt, a i którym można nawet celebrować Nowy Rok. (85 punktów, 27, 99 zł, imporer – Lidl).

Tatar z łososia z awokado, kiszoną cytryną, ogórkiem, szalotką i czarnuszką

Do tego dania, opartego na kwasowości i tłustym ciężarze ryby z awokado wybraliśmy następujące etykiety.

Familia Oliveda Brut Nature Reserva to cava dojrzewająca na osadzie 30 miesięcy (niemało) i o bardzo niskim poziomie cukru – ledwie 3 gramy. Piłem ją nieraz i mam wrażenie, że tym razem trafiła się nieco zmęczona butelka. Było kremowo, było lekko biszkoptowo i limonkowo w nosie, ale ciało wydało się oklapłe i brakowało w nim kwasowości. Z tatarem poradziło sobie dość dobrze, dźwigając ciężar ryby i awokado, ale nie było to najlepsze połączenie. (83 punkty, 39,99 zł, importer – El Catador).

Jo Landron Vin Mousseux Brut Nature Atmospheres to wybór dla hisptera bądź winnego snoba z powodu metody i pochodzenia, choć tradycjonalistom też przypadnie do gustu. Wprost znad Loary, od kultowego producenta, zawitał do nas kupaż Folle Blanche (80%) i Pinot Noir (20%). Aromaty raczej delikatne, nieco śmietanki i pieczonych jabłek, odrobina migdałów i cytryny. W ustach dość proste, zaskakująco niezbyt kwasowe, ale też z pewnym poziomem elegancji. Mineralność wina całkiem nieźle dogadała się kiszoną cytryną i morską solą. Solo raczej nie, ale to wydaje się, że to dobre wino kulinarne. (87 punktów, 85 zł, importer – DELiWINA).

Foto: Olaf Kuziemka

Schlumberger Grüner Veltliner Vintage Brut 2014 po austriackich bąblach spodziewałem się większej dozy mineralności i mniej czystej owocowości. Tu zaś mamy przyjazne, nieco anonimowe, ale w sumie smaczne wino. Ciężar awokado i dość tłuste ryby przygniotły wino, ale samodzielnie jest smaczne i może stanowić zupełnie przyzwoity akompaniament do noworocznych fajerwerków. (85 punktów, 59,90 zł, importer – Vininova).

Prosciutto i melon

Do klasycznej włoskiej przekąski wybraliśmy dwa równie klasycznie parowane do nich wina (Prosecco) i szampana. A co? Kto nam zabroni 😉

Foto: Olaf Kuziemka

Le Colture – Rive di Santo Stefano “Gerardo” – najwyższa klasa Prosecco, czyli wino z wyjątkowej parceli. Najmniej cukru z tego zestawu i w ciemno ciężko byłoby powiedzieć, że jest to Prosecco właśnie. W nosie mineralne, stalowe z zielonym jabłkiem posypanym kredą. Bardzo szlachetne i eleganckie wino o ładnych, drobnych bąblach i dobrej mineralnej precyzji, niestety w akompaniamencie słodko-słonego dania zupełnie się pogubiło. Śledzie były lepszym wyjściem (tak mi się wydaje, bo ich nie jadam), albo aperitif. (88 punktów, 79 zł, importer – Le Barbatelle).

Vigne Matte Conegliano Valdobbiadene Prosecco Superiore DOCG Spumante Extra Dry Millesimatte – nowość na rynku. Delikatne aromaty świeżych i pieczonych jabłek okraszony delikatną kredową mineralnością. Mimo 15 gramów cukru, wino nie wydaje się zbyt słodkie – bardzo umiejętnie zrównoważone jest kwasowością. Ta delikatna słodycz mile połączyła się z melonem, choć zbyt to oczywiste było połączenie. Melon stał się bardziej melonowy, w ustach zrobiła się miła oranżadka. Wyszło bardzo klasycznie, na granicy nudy. (87 punktów, 60,27 zł, importer – 13Win).

Jacques Picard Maxime Bellois Brut – czyli ni mniej, ni więcej a szampan. W nosie kogel-mogel i ciasto na biszkopt – całkiem przyjemnie i hedonistycznie. W ustach dość proste, szczupłe, nieco zbyt odległe od nosa, jabłuszkowe, ale nadal bardzo przyzwoite. Z przystawką wchodzi w oryginalny, dynamiczny mariaż, nadający świeżości i dynamiki, w zupełnie innym stylu, niż Prosecco. Bardzo dobra cena jak na szampana. Będzie dobry i do jedzenia i do przywitania Nowego Roku (87 punktów, 79,90 zł, importer – Lidl).

Roladki z pieczonej cukinii z suszonymi pomidorami i mozzarellą

Prosta przystawka a dająca tyle radości. Nie dość, że smaczna, to jeszcze ładnie wygląda na talerzu. Tutaj trzeba było połączyć lekką kwasowość pomidora z delikatną kremowością mozzarelli. Postawiliśmy na Crémant i słynne Ferrari z Trento.

Foto: Dominika Bień

Domaine de Dusenbach Crémant d’Alsace Brut Prestige  – Crémant, czyli dowolne wino musujące robione metodą szampańską spoza Szampanii. W tym przypadku to kupaż Pinot Blanc (80%) i Auxerrois (20%). W nosie delikatnie kremowe, bardziej cytrusowe niż jabłkowe, choć w smaku na pierwszy plan wychodzą zielone i żółte jabłka. Bąble ładne i ożywcze, podbijające kwasowość wina (a tu mamy przecież ciepłą Alzację). I kremowość i cytrusy spełniły swoje zadanie i z jedzeniem stworzyły zgrabną parę. Bardzo dobre będzie też solo albo do wystrzelenia korka o północy. No i ma w nazwie słowo „prestiż”, więc w niekoniecznie winnym towarzystwie dodatkowe punkty gwarantowane. (88 punktów, 59 zł, importer – Wine&You).

Ferrari Brut – to wytwarzane metodą szampańską Chardonnay z północnej części Włoch, dokładnie z Trentino. Co najmniej 24 miesiące na osadzie i stawiam na częściową fermentację w używanych beczkach, bo w nosie marzenie wulkanizatora. Jest palona guma, kandyzowane owoce, mocno palone masło. Wino bardzo poważne, dojrzałe o dobrej głębi choć bardziej kulinarne niż do picia solo. Tutaj mimo, że dobrze komponowało się z daniem, to raczej strzeliliśmy z armaty do wróbla, bo wino poradziłoby sobie z dużo cięższym daniem. Zresztą sprawdziliśmy to w kombinacji z kolejną potrawą, czyli grzankami z portobello i to był znakomity wybór. Tostowość wina z zapiekanym pieczywem i zdecydowany smak pieczarki dały świetne połączenie. Solo – dla wymagających, z jedzeniem – dla wszystkich. Klasa. (91 punktów, 139 zł, importer – Partner Center).

Crostini z portobello ragù

Jak pisałem wyżej – bardzo dobre, zdecydowane danie. Smaczne ale i proste w przygotowaniu. Do niego, poza Ferrari, spróbowaliśmy kolejnego Crémant, Franciacortę i musiaka z RPA.

Deliance Pere et Fils Crémant de Bourgogne Brut Reserve to 100% Chardonnay z Burgundii. Znad kieliszka unosi się aromat szarlotki z kruszonką, która później ustępuje miejsca zielonemu jabłku. W ustach pełne, intensywne bąbelki, dużo świeżości, ale też elegancji. Kremowa faktura długo pozostaje w ustach i wsparta jest wyraźna kwasowością w finiszu. Wino jednak okazało się zbyt świeże, zbyt rześkie, by dźwignąć takie danie. Uważam jednak, że to świetny wybór do lżejszego jedzenia i do celebrowania co lepszych chwil w życiu. (89 punktów, 79 zł, importer – Vins de France).

Foto: Olaf Kuziemka

Bellavista Franciacorta Brut – pisałem już o niej niedawno i po ponownej degustacji muszę przyznać, że bardziej ją doceniłem. To bardzo eleganckie, kremowo gładkie wino z drożdżowymi ornamentami. Bardzo wytworne, wymagające chwili skupienia i delikatnych potraw wino. Świetne solo, naprawdę nadaje się do świętowania. Warto, choć drogo. (91 punktów, 179 zł, importer – Le Barbetelle).

Graham Beck Blanc De Blancs 2010 – wino, którym Obama celebrował swoje zaprzysiężenie i gościło na stole Nelsona Mandeli. Bardzo poważne, częściowo fermentujące w burgundzkich Pièces (beczka o pojemności 228 l). Dużo palonego masła, niemało ciała, suszone grzyby i owoce, orzechy, świetne wino kulinarne. Może nieco mniej wysublimowane od Ferrari (choć zbliżone stylistycznie),  to nie sposób odmówić mu jakości. Bardzo dobrze komponowało się z grzybowością w daniu. (90 punktów, 79 zł, importer – South Wine).

Dorada z patelni z sosem beurre blanc i pieczonymi warzywami

Do tego niezwykle smacznego dania, w którym pierwsze skrzypce grał przepyszny, skoncentrowany sos maślano-octowy, wybraliśmy dwa szlachetne wina: najlepsze wino musujące roku 2016 wg Magazynu Wino oraz szampana.

Foto: Olaf Kuziemka

Bailly Lapierre Vive-la-Joie Brut Crémant de Bourgogne AOC 2008 – ten piękny Crémant niesie ze sobą eleganckie nuty pieczonych jabłek, drożdżowej bułeczki, kruszonki na szarlotce wyjętej wprost z piekarnika. Ciała dużo, jest rozłożyste, panoramiczne, ale ma w sobie kwasową głębię. Z rybą ułożyło się doskonale, kremowość obu poszła ręka w rękę, a kwasowość złączyła się w jedną całość. Wino i do celebrowania i do kulinariów. Niezwykła przyjemność – Niech żyje radość!. (93 punkty, 114 zł, importer – Vininova).

Foto: Olaf Kuziemka

Champagne Marquis de Bel Aires Brut – podstawowy szampan, ale w dobrym stylu i nie opierający się jedynie na kwasowości. Obok delikatnej cytryny mamy tu niemałą szczyptę tonów drożdżowych, piekarniczych. Ciało dość smukłe i dlatego nie udźwignęło ciężaru zawiesistego sosu. Mimo wszystko całkiem dobra, solidna podstawa dla tych, co nie chcą na szampana za dużo wydać. W tej cenie niezła gratka (jak na szampersa). (89 punktów, 129 zł, importer – Winkolekcja).

Medaliony wieprzowe w glazurze z melasy z granatów z puree z pietruszki i selera

Do tego delikatnie słodkiego dania wybraliśmy wino różowe (komponowanie się z granatem) i delikatnie słodkie Prosecco.

Foto: Olaf Kuziemka

Torre Blanca Cava Brut Rosat – to przyjemna, bardzo aromatyczna Cava oparta o świeży czerwony owoc: porzeczkę, niedojrzała truskawka i młoda wiśnia. Usta lekko śietankowe, kremowe, ładnie perliste i rześkie. Ten kupaż Garnachy i Pinot Noir bez problemu poradził sobie z daniem; 14 gramów cukru i wyraźna owocowość dobrze połączyły się z delikatną słodyczą potrawy, a niezła kwasowość nadała dynamiki. Solo też będzie bardzo przyjemne. (87 punktów, 44 zł, importer-  Wine&You).

Malibran Gorio Prosecco Valdobbiadene D.O.C.G.– Prosecco od kultowego producenta, wino najbardziej uładzone z jego portfolio, całkiem dzielnie radziło sobie z daniem. Wino jest mega owocowe, brzoskwiniowo-kwiatowe z muśnięciem pigwowej konfitury. W ustach wyraźna słodycz (17 gramów), która dominuje nad kwasowością. Dobre wino, ale raczej dla tych, którzy preferują więcej słodyczy. Aczkolwiek bez problemu dźwignęło polędwiczki wieprzowe. (87 punktów, 59 zł, importer – Vini e Affini).

Semifreddo z ricotty z gorzką czekoladą i skórką pomarańczową

Niezbyt słodki, ale charakterny przez obecność dość gorzkiej skórki pomarańczy, deser rodem z Włoch wylądował w winnym włoskim towarzystwie. I były to całkiem dobre kompozycje w obu wypadkach.

Foto: Dominika Bień

Bisol Desiderio Jeio ‚Colmei’ Extra Dry, Prosecco di Valdobbiadene Superiore DOCG – nos słodki, jabłuszkowy i ogólnie hedonistyczny. W mojej opinii najbardziej przyjemne aromaty wśród degustowanych tego wieczoru Prosecco. W ustach wyraźna słodycz umiejętnie odciążona kwasową kontrą. Z deserem połączyło się barzdo dobrze, uzupełniając się z kwasowością pomarańczy. (88 punktów, 64,90 zł, importer – Winkolekcja)

Redentore Prosecco Extra Dry jest bardzo miękkie z dużą porcją obitych, dzikich jabłek. W ustach dobrze zrównoważone, delikatny cukier nie przytłacza i daje winu oddechu. Mimo, że obiektywnie jest ciut gorszym winem od tego z Bisol, to z semifreddo poradziło sobie lepiej, nadając kompozycji dynamiki i pazura. (86 punktów, 49 zł, importer – M&P Pavlina).

Jaka refleksja po całej zabawie? Po pierwsze – wina musujące są mega wszechstronne, są świetne solo i doskonale łączą się z różnymi potrawami, od delikatnych przystawek po solidne ryby w zawiesistych sosach. Po drugie, jeśli nie chcecie wydawać kasy na szampana, macie wiele opcji  do wyboru w wersjach bardziej budżetowych. Ja stawiam Crémant – francuski musiak robiony metodą klasyczną. Mają dobrą relację cena/jakość, są dość poważne, by podać do jedzenia i odpowiednio eleganckie do celebrowania ważnych chwil. Warto też wyjść ze stereotypu i poszukać ciekawych win gdzie indziej, bo okazuje się, że musiaki z Trentino i Południowej Afryki okazały się największymi niespodziankami wieczoru.

Wszystkie wina otrzymaliśmy od importerów.

Kieliszki Spigelau udostępniła firma TableArt.

O degustacji pisali również:

Nóż i Widelec (tam znajdziecie przepisy na pyszne dania przygotowane przez Dominikę)

Nasz Świat Win

PoWINOwaci

No Responses

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *