Jadąc z Porto na wschód drogą wiodącą wzdłuż malowniczych przełomów rzeki Douro, ostatnią rzeczą, jaka przychodzi do głowy, jest to, że znajduje na południowych rubieżach regionu Vinho Verde. Dopiero dobre kilkadziesiąt kilometrów w górę rzeki zaczyna się Douro DOC. W drodze do serca jednego z najstarszych regionów winiarskich na świecie, postanowiliśmy zboczyć kilka kilometrów na północ, by w pięknie położonej winnicy, skąpanej w soczystej zieleni późnej portugalskiej wiosny, z widokiem na wartki nurt rzeki w dole, skosztować win z Quinta de Covela.
To, że jesteśmy w Vinho Verde to pierwsza niespodzianka, druga to taka, że przywitał nas na miejscu ni mniej, ni więcej a Fin – Jarkko Juntunen. Przez lata zdobywał doświadczenie w fińskim państwowym monopolu Alko, ale zdecydował się na odważny krok i obecnie podejmuje gości na winnicy a czasami destyluje niezły bimber 😉
Historia winnicy jest bardzo ciekawa, a jej ostatnie kilkanaście lat, to prawdziwy roller coaster. To piękne siedlisko, gdzie część istniejących zabudowań i kilku małych ruinek sięga XVI wieku, upatrzył sobie onegdaj portugalski reżyser Manoel de Oliveira. Przywrócił świetność zabudowaniom, odbudował akwedukty i jak głosi anegdota, czasami, gdy nie mógł pojawić się w quincie osobiście a trzeba było zapłacić pracownikom, leciał swoim prywatnym samolocikiem nad posiadłość i zrzucał zawiniątko z gotówką. Wyobrażam sobie, że pracownicy uwijali się w poszukiwaniu przesyłki szybciej niż przy pracach w gospodarstwie. Z końcem lat 80’ ubiegłego wieku reżyser sprzedał posiadłość, a nowy właściciel zainwestował w produkcję wina i tak powstała marka Quinta de Covela. Na początku wieku chciał rozbudować włości o wakacyjne apartamenty, których miało być dwanaście. Po wybudowaniu trzech skończyły mu się fundusze, więc zaciągnął kredyt w banku. W pewnym momencie nie był w stanie go spłacić w wyniku czego posiadłość przeszła w ręce kredytującego banku. Ten również wkrótce zbankrutował i przez dwa lata winiarnia została pozostawiona sama sobie – nikt nie doglądał winnic, nikt nie zbierał gron, nikt nie winifikował – nawet tanki z winem zostały nietknięte… Kolejne ofiary kryzysu.
Na szczęście w roku 2011 Quinta de Covela została wykupiona przez spółkę Lima & Smith, a rok później nastąpił pierwsze zbiór gron pod nowymi rządami. Tego roku powstało też pierwsze wino z apelacji Vinho Verde, wcześniej było to Vinho Regional Minho. Winemakerem został ponownie Rui Cunha, który z posiadłością związany jest od 1992 roku. Uprawy są biologiczne, ale bez certyfikatów, a roczna produkcja, z 20 hektarów granitowych winnic, sięga ok 130 tysięcy litrów, z czego aż 60 tysięcy sprzedawana jest innym producentom. Spółka zarządza jeszcze dwoma posiadłościami położonymi już w Douro – Quinta da Boavista i Quinta das Tecedeiras.
Kolejnym zaskoczeniem w Quinta de Covela jest to, że nie uprawia się tam emblematycznego szczepu dla Vinho Verde, czyli Alvarinho – klimat dla niego nie jest tu zbyt sprzyjający. Za to uprawia się tam Chardonnay, Viognier, Gewurztraminera, Tourigę Nacional, Merlota i Cabernet Franc. Z typowych zaś szczepów regionu występują tu tylko Avesso i Arinto. O ile Arinto jest uprawiane dość powszechnie w Portugalii, to Avesso jest jedną z rzadszych odmian. Po degustacji win, muszę stwierdzić, że chyba niesłusznie, choć to bardzo kapryśny szczep, podatny na choroby i wymagający uwagi podczas dojrzewania.
Jak prezentują się produkowane tu wina? Obiecująco.
Avesso Ediçao Nacional Vinho Verde 2016 dojrzewało na osadzie drożdżowym przez 2-3 miesiące i te aromaty są wyraźnie wyczuwalne, więc obok świeżych i suszonych białych kwiatów, morskiej mineralnej bryzy czuć też drożdże i gałkę muszkatołową. W ustach jest bardzo rześkie, średniej budowy, niemal z cytrynową, ale bardzo dobrze zintegrowaną kwasowością. Bardzo smaczne, letnie wino. 88 punktów.
Avesso Ediçao Nacional Vinho Verde 2013 to ta sama metoda produkcji, ale trzy lata więcej przydały aromatów wosku, suszonych kwiatów, miodu a nawet oliwy. W ustach wysoka kwasowość sprawia, że wino jest młodzieńcze, świetnie rześkie, a przy tym dużo bogatsze, niż młodszy rocznik. Świetnie mineralne, niemal do gryzienia. Warto więc potrzymać w piwnicy tę odmianę. 89 punktów.
Arinto Ediçao Nacional Vinho Verde 2016 więcej ma w sobie cytrusów, grejpfruta i granitowej mineralności. Średniej budowy ciało jest super owocowe, rześkie i dużo bardziej mineralne od Avesso, w finiszu ujawnia się delikatna goryczka. 89 punktów.
Arinto Ediçao Nacional Vinho Verde 2014 to wosk, brzoskwinie, masło i nuty petrolowe, gumowe. W ustach już zaokrąglone, wygładzone, łagodniejsze, niż młodszy rocznik. Zdecydowanie ciekawe wino, które przekształciło się z krewkiego młodzieńca w eleganckiego dżentelmena. 90 punktów.
Escolha Branco 2014 to kupaż Avesso, Chardonnay i Viogniera, który spędził około pół roku na osadzie z dość intensywnym battonage. I to bardzo dobrze czuć – są białe kwiaty, korzenie, miód, ananas, kandyzowane owoce i spora szczypta soli. W ustach krągłe, tłustawe, pikantne cynamonem, gałką i kończące się świetnym, korzennym finiszem. Klasa. 90 punktów.
Reserva Branco 2013 to blend Chardonnay i Avesso, który spędził ok. 15 miesięcy w dębowej beczce. Tu już jest poważnie: palone masło, ananas, dojrzała morela i ogólna tłustość. Na podniebieniu ciężkie, krągłe, pełne intensywne, jest popcorn z masłem, miód, wosk, nawet brandy i miód. Bardzo złożone, bogate a przy tym smaczne. 91 punktów.
Rosé 2016 to wino, które zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie. Jest to 100% Tourigi Nacional, która w momencie wyciskania była tak nasycona barwnikami, że nie było nawet kontaktu moszczu ze skórkami w późniejszej fazie winifikacji. Jest intensywnie wybarwione, pachnie poziomkami w śmietanie, czerwonymi porzeczkami i kompotem z rabarbaru oraz fiołkami. Ciężaru wino ma niemało, dużo tu czerwonej porzeczki, świetnie ułożona kwasowość a w finiszu szlachetna goryczka i delikatna róża. Jedno z lepszych rosé w tym sezonie. 89 punktów.
Escolha Tinto 2005 to produkcja sprzed lat i nietypowa dla regionu, gdyż to czerwone wino i z użyciem szczepów międzynarodowych. Jest tu więc Touriga Nacional, Merlot i Cabernet Franc. W pierwszym i drugim kontakcie przypomina solidne Bordeaux z lewego brzegu – jest tytoń, pieprz i do tego kamienna mineralność. W ustach już bardzo dojrzałe, lekkie, pikantne, z resztką żywego owocu, który powoli ustępuje miejsca tytoniowi i skórze. Mimo tego jest świetnie pijalne a kwasowy kręgosłup trzyma konstrukcję w ryzach. 88 punktów.
Colheita Selecionada 2004 to Touriga Nacional, Cabernet Sauvignon oraz Merlot po półtorarocznej terapii w beczce. W nosie dominuje créme de cassis, wołowy bulion, tytoń i duża, owocowa słodycz. Na podniebieniu zaskakująco lekkie, świetnie zintegrowane nuty zielonej papryki, lukrecji i ciemnego owocu. Tanina doskonale wyszlifowana, gładka bardzo wysoka soczystość. Duża klasa, choć wino już zaczyna się chylić ku grobowi – to ostatni moment, żeby je pić (o ile uda się znaleźć butelkę). 91 punktów.
Degustację zwieńczyło tutejsze Aguardente – destylat z wytłoczyn winogronowych, czyli portugalski odpowiednik Grappy. Nosi uroczą nazwę Firestorm i jest prawdziwie smaczny – bardzo aromatyczne (anyż, skórka winogron) niemal słodkie i wchodzi, jak złoto ;). Jego autorem jest Jarkko, któremu zlecono to zadanie, jako Finowi – nie ma przecież bardziej kompetentnego narodu do tego typu zleceń.
Przyznaję, że wina z Quinta de Covela zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Duża uwaga, którą przykłada się tu do uprawy (niemal biodynamika), zbioru (tylko ręczny), selekcji gron i winifikacji, przekładają się na świetne, pijalne wina z niezłym potencjałem dojrzewania nawet w przypadku podstawowych etykiet. Warto poszukać tych butelek, zwłaszcza, że importowane są do Polski przez Iberia Products.
Podróżowałem na koszt własny, degustowałem na zaproszenie producenta.
Thanks. Polish customers should contact directly WinePassion Krakow Mr. Pawel Bozek, +48 535 424 747. Wbr, Rui Moutinho
[…] a tam czekał na mnie aystent tutejszego winemakera (Rui Cunhi, który robi świetne wina dla Quinta de Covela) Eduardo. Opowiedział chwilę o należącej od 1994 do Marii Antónii Pinto de Azevedo Mascarenhas […]