Jacob’s Creek Double Barrel – innowacja czy ściema

Jacobs Creek Double Barrel

W tym tygodniu swoją polską premierę miało wino Jacob’s Creek Double Barrel. W pięknych okolicznościach restauracji Warszawa Wschodnia Mateusza Gesslera dumałem nad kieliszkami wina o tym, czy ktoś nie próbuje nabić mnie w butelkę i czy producent drugą beczką nie toczy beki z konsumentów.

Ale od początku. Czym jest Jacob’s Creek Double Barrel? Krótko mówiąc jest to czerwone wino o nazwie Reserve, które po starzeniu od roku do 18 miesięcy w beczce, wlano na 6 tygodni do beczki po whisky. Wino występuje w dwóch wersjach odmianowych: Shiraz i Cabernet Sauvignon. Pierwsze dojrzewało w baryłkach po whisky szkockiej, drugie – w zbiornikach po whiskey irlandzkiej. Celem tego zabiegu, według producenta, ma być dodatkowe dotlenienie wina, więc tak naprawdę szybsze jego postarzenie. Zastanawiam się, czemu nie można było potrzymać wina dodatkowych kilka miesięcy w beczkach? Może chodzi o unikalny aromat whisky, którym miało wino się w teorii nasycić? Ciężko mi powiedzieć. Jednak różnice pomiędzy winami z linii Reserve i Double Barrel były zasadnicze i aż zaskakuje, że ledwie 6 tygodni może mieć takie znaczenie. Beczka po whisky (Jacob’s Creek należy do Pernod Ricard, które jest właścicielem wielu marek whisky, więc problemu z tym półproduktem nie ma) jest składana na nowo i jest bardziej „dziurawa”, więc powietrza dostaje się więcej. W tym właśnie widzę główny powód różnic między winami. A jak one smakują?

Wojteck Cyran – ambasdor Jacob’s Creek, Paul Wojciechowski – Ambasador Australii w Polsce, Mateusz Gessler – wiadomo, kto

Jacob’s Creek Reserve Shiraz Barossa 2014 – to wino bardzo, ale to bardzo zabeczkowane. Przede mną stała nalana co najmniej pół godziny wcześniej porcja degustacyjna i dominującym aromatem były słodki dżem z ciemnych owoców, trochę dymu, goździków. W ustach zdecydowanie jednak dominowały goryczkowa beczka, wanilia i goździk spod których nieśmiało wyzierał owoc jagody i jeżyny. Wino bardzo mocne, muskularne, aż karykaturalnie. Stanowczo za młode, natomiast z miłym, długim rozgrzewającym finiszem. W ciemno wziąłbym za jakieś przeciętne Primitivo. 83 punkty za ok. 40 zł.

Jacob’s Creek Double Barrel Shiraz 4th Vintage jest zdecydowanie łagodniejsze w nosie. Więcej tu czystego owocu, jest porzeczkowy dżem, delikatna ziołowość, choć wanilia z beczki również niemało. W ustach również łagodniejsze od krewniaka bez użycia beczki po whisky. Tutaj jest gładko, jedwabiście, przelewa się niczym czekolada z ciemnymi owocami. Przy tym wszystkim zaskakująca jest dość wysoka kwasowość, która stara się trzymać tego kolosa w ryzach. Whisky nie poczułem, natomiast wino jest atrakcyjne w swoim bogactwie. Prawie 15-procentowe guilty pleasure. Dodam, że następnego dnia staje się lżejsze i bardziej pijalne. Z potencjałem na jeszcze tzry lata. 86 punktów za ok 55 zł.

Jacobs Creek Double Barrel
Cab według mnie lepszy

Jacob’s Creek Reserve Cabernet Sauvignon Coonawarra 2014 jest paradoksalnie lżejszy od Shiraza. Mamy tu liść porzeczki, eukaliptus, odrobinę buraków i pieczonej papryki. W ustach delikatna zieloność szypułki, dużo czarnej porzeczki, szczypta pieczonej papryki z bardziej umiarkowaną taniną niż w przypadku Shiraza. Jest przyjemnie, mocno, ale z niezbędną ilością powietrza, by nie przytłaczać. 85 punktów za ok. 40 zł.

Jacob’s Creek Double Barrel Cabernet Sauvignon 4th Vintage to znowu łagodniejszy nos, w którym pojawia się dużo ciepłych przypraw korzennych, znowu jest eukaliptus, lukrecja i bardzo esencjonalne crème de cassis. W ustach jest bardzo soczyste, mentolowo-paprykowe z dużą porcją ciemnego owocu: porzeczki i jeżyny. To bardzo dobre wino, które jest lepiej zbalansowane od bliźniaczego Shiraza i ma przed sobą jeszcze ze dwa trzy lata życia. 87 punktów za ok. 55 zł.

W trakcie prezentacji nowych win często padało słowo „innowacja”. Ja mam z nim problem, bo nie wiem, czy to aż takie przełomowe. Na warunki Unii Europejskiej chyba tak, bo na żadnym z dostępnych w Polsce win nie ma rocznika ani regionu powstania, a na australijskich jest – nasze regulacje czegoś takiego jak dodatkowe starzenie nie ogarniają. Dalej jednak idąc, bardziej widzę w tym chęć wyróżnienia się, napędu do „story”, którym częstować nas lubią koncerny. A nie da się ukryć, że Jacob’s Creek i Pernod Ricard nimi są. Na szczęście produkt broni się sam i pewnie bez tej opowiastki by sobie poradził. Do sklepów trafi wkrótce i na pewno będzie dostępny w Makro i Piotrze i Pawle. O innych miejscach nie mam na razie informacji.

Degustowałem i wieczerzałem na zaproszenie Wyborowa Pernod Ricard, dystrybutora marki Jacob’s Creek w Polsce.

 

 

1 komentarz

  1. […] aromatycznych win czerwonych, takich jak Bordeaux, kalifornijski Cabernet Sauvignon, czy australijski Shiraz, mają dużą, dość wysoką czaszę o szerokiej podstawie, która zwęża się ku górze. Taki […]

Dodaj komentarz