Biologiczne supermarketowce – trójka z Cono Sur

Na pierwszy i drugi rzut oka wydawać się może, że winiarstwo w swym bukolicznym anturażu to spacer ręka w rękę z siłami przyrody. Proces podporządkowany pasażowi pór roku, wpięty w mistyczną symbolikę odrodzenia i płodności, którego końcowym efektem jest wino wypełniające czarę kieliszka. Gdy się jednak przyjrzeć bliżej, okazuje się, że z mistycyzmu niewiele zostało a więzi z naturą są mocno nadwątlone. Na szczęście trend ten powoli ulega zmianie.

Wbrew pozorom uprawa winorośli to jedna z najmniej przyjaznych naturze dziedzin rolnictwa. Przede wszystkim jest to monokultura, w której rzadko jest miejsce na bioróżnorodność. Krzewy winorośli rosną przez kilka lat, nim osiągną pełnię dojrzałości, po czym przez kilkadziesiąt lat dają owoce nadające się do przetwarzania. Nie ma więc tu miejsca na płodozmian, grunt na którym rosną krzewy jałowieje, co wymaga nawożenia, często sztucznymi nawozami. Do tego cenne krzewy narażone są na różnego rodzaju choroby, jak mączniaki czy szarą pleśn, oraz działania insektów – dlatego stosowanie chemicznych pestycydów i fungicydów ma duże znaczenie dla utrzymania zdrowia winnicy. Czy jednak jest to bliskie naturze – raczej nie.

Dlatego cieszy fakt, że coraz więcej producentów odchodzi od ekstensywnej gospodarki na rzecz upraw zrównoważonych czy biologicznych, mimo większych wysiłków z tym związanych. Oczywiście wszystko zaczęło się od małych producentów, ale coraz więksi idą tym krokiem. Kilka lat temu byłem na ponadstuhektarowej winnicy w Langwedocji, należącej do dużej grupy, która była prowadzona biodynamicznie. Więc da się.

Cieszy również to, że nawet na półkach supermarketów znaleźć można wina bio lub od producentów prowadzących uprawy w sposób zrównoważony. Przykładem niech będzie Cono Sur – olbrzymi producent z Chile, którego stalowe tanki to aż 14 milionów litrów, co zdecydowanie nie jest małą wartością. Firma od lat wprowadza metody ograniczające zarówno eksploatację winnic, jak i zużycie wody i energii elektrycznej. Wiadomo, że mając takie środki, łatwiej jest wdrażać kosztowne innowacje, ale  należy docenić, że przy takiej produkcji winnice eksploatuje się w mniej drastyczny sposób. Dbanie o otaczające środowisko, zmniejszenie śladu węglowego (np. lżejsze butelki, co ogranicza zużycie energii podczas transportu), to rzeczy, na które warto zwracać uwagę.

Wina Cono Sur to jedna z moich ulubionych marketowych marek – trzymają jakość i gdy nie ma nic na podorędziu albo jestem z dala od sklepów specjalistycznych, sięgam po nie bez obaw, że będzie słabo. Ostatnio w moje ręce wpadły trzy etykiety, które potwierdziły moje odczucia w stosunku do marki.

Cono Sur Bicicleta Reserva Unoaked Chardonnay 2017 – reserva przy nazwie może mylić, gdyż zazwyczaj sugeruje wina dojrzewane w beczce, tu jej nie ma. Tutaj mamy czysty, świeży nos ze skórką cytryny, niedojrzałej brzoskwini, melona. W ustach delikatnie pikantne, z nutami zielonych jabłek i średnim ciele. Subtelna korzenność sugeruje dojrzewanie na osadzie. Proste, ale smaczne i przyjemne. 85 punktów za 29,50 zł.Cono Sur BICICLETA UNOAKED CHARDONNAY 2017 (1)Cono Sur Bicileta Sauvignon Blanc Valle de Sant Antonio 2017 z regionu słynącego z produkcji win z tego szczepu to limonka, skórka cytryny, czerwone jabłko z delikatną nutą zieloną: miętą i kolendrą. W ustach świeże, z przewagą zieloności, grejpfrutową goryczką i lekką solą w finiszu. Może nieco odklejona kwasowość, ale wpisuje się w poetykę tamtejszych Sauvingon Blancs. 85 punktów za 38 zł.Cono Sur ORGANIC SAUVignon BLANCCono Sur Carmenere Reserva Especial 2017  jest jeszcze ciut młode, czuć niemal nuty postfermentacyjne, ale są też jeżyny, śliwki i bardzo dojrzałe wiśnie, wsparte pieczoną papryką, pieprzem i łodygą. W ustach powidła jeżynowe z mokką i nieco wystającym zwęglonym drewnem -może się jeszcze wtopi, bo owocu niemało. Ciało w górnych granicach stanów średnich, a tanina młoda i żywiołowa. Warto poszukać rocznika wcześniejszego, bo w sumie wino smaczne i typowe. 87 punktów za 49 zł.Cono Sur RESERVA ESPECIAL CARMENERE Artykuł powstał we współpracy z dystrybutorem win Cono Sur w Polsce – firmą TiM.

2 komentarzy

  1. Piotr Jankowski says: Odpowiedz

    Czyli po prostu płatna reklama, proszę to uczciwie zaznaczać! PS. Ja lubię te rowerowe wina, ale tu chodzi o uczciwość blogerską. Artykuł byłby wiarygodniejszy, gdyby nie powstał we „współpracy” z firmą.

    1. Panie Piotrze, przepraszam za późną odpowiedź, ale byłem na urlopie.
      Nie jest to płatna reklama, aczkolwiek otrzymałem wynagrodzenie za materiał. Wszyscy blogerzy, których znam, terminem „Materiał powstał przy współpracy…” oznaczają treści komercyjne.
      Proszę mi uwierzyć, że nie zgodziłbym się na współpracę, gdyby nie wolność w tworzeniu treści i zgodne z sumiemeniem i umiejętnościami ocenienie wina.

Dodaj komentarz