Breaking bad, czyli jak się przełamałem w Wigilię

Cztery lata temu pisałem, że w Wigilię nie piję. Domowa tradycja zobowiązywała i przyznaję, że nieco ciążyła mi w wigilijny wieczór. Wszak lepiej jeść świeże niż wczorajsze. Dopiero co ugotowane, a nie podgrzewane. W tym roku złamałem obyczaj i niech żyje synczyzna!

Tegoroczne święta spędziliśmy we własnych pieleszach – maleństwo to doskonały powód, by ograniczyć zbędne podróże. Poza tym trzeba było odpocząć (acha) po ostatnich trzech miesiącach szalonej gonitwy. Powiadam Wam – zmiana pracy i narodziny latorośli w tym samym czasie to nie jest najlepszy pomysł. Ale że stal hartuje się w ogniu, więc nie narzekam (zanadto).

Zatem od soboty do Wigilii najczęściej można było mnie spotkać w kuchni. 12 potraw nie zrobiłem, ale były podstawy – barszcz, sałatka włoska (we Włoszech zwana rosyjską), kapusta postna, ryba po grecku, kutia etc. Dwa i pół dnia w garach. Należała się więc człowiekowi nagroda za ten trud (dodam, że łazienkę sprzątnąłem i kurze też wytarłem). Pomyślałem też, że skoro w końcu mamy nową rodzinę, to trzeba tworzyć rodzinne obyczaje. I w naszym domu wino w Wigilię podawane będzie – rzekłem. Wszak to element wzbogacający stół, a i jak człowiek się postara, to samym li tylko winem dwanaście potraw opędzluje. Jakie więc wina piliśmy w święta? Dobre.

Paulo Laureano Bruto 2010 – piłem już kilka roczników tego wina i ten zdecydowanie zaskoczył mnie najbardziej. Jeśli piliście kiedyś Sherry Fino, to wyobraźcie sobie, że macie do tego cytrynową kwasowość i bąble. Jeśli nie, to wyobraźcie sobie wino pełne skórki orzechów włoskich, migadałów solonych, obitych jabłek w delikatnie przypalonym maśle. W ustach stalowy kwas (8 gramów przy połówce grama cukru!), sporo materia, jabłkowa pestka i orzech. Doskonale poszło z bigosem, a nawet z barszczem z uszkami. 90 punktów. Za 78,99 zł dostaniecie w 13Win.

Azienda Agricola Meroni Valpolicella Classico Superiore 2011 z podsuszanych przez około 30 dni gron to piękne wiśnie w marcepanowej chmurze, z lekkim dymem wiśniowego drewna i delikatnej kawy. Ciało bardzo gładkie, harmonijne, pełne macerowanej wiśni i podsuszonej żurawiny znowu w marcepanowej powłoce. Długi finisz wybrzmiewał macerowaną wiśnią i jej pestką. Piękne, zimowe wino, niemęczące i nieprzesadzone w żadnym momencie. 91 punktów. Za 89 zł w Vini e Affini.Wino_Wigilia

W Boże Narodzenie, a więc już na legalu, nie zwalniałem tempa i znowu w szkłach pojawiły się dobroci.

Dom Bliskowice Pet Nat urzekł mnie już na Polskich Korkach, z tym że wtedy miałem wersję musującą. Tym razem mój pies pozbawiony był bąbli (o czym Lech Mill lojalnie ostrzegał – część win powtórnie wyfermentowała, część zupełnie nie). I muszę przyznać, że ta wersja też mi się podobała. Jest tu siano, suszone kwiaty, dojrzała brzoskwinia, pieczone jabłko z cynamonem i przegryziona zeń pestka, miód i suszona morel. W ustach materii sporo, ale wysoki kwas trzyma ją pięknie ryzach. W ciemno wziąłbym za dobrego, lekko słodkiego rieslinga. Ach, jak wspaniale poradził on sobie z bigosem! 90 punktów. Cena to 75 zł o ile uda się Wam je dostać.Wino_Wigilia_Dom_Bliskowice_Pet_Nat

Acustic Celler Ritme Priorat DOQ 2013 czyli miękka Garnatxa i charakterne Samsó (Carignan) z Katalonii. Wino z kategorii comfort-drinking. Można się zapaść w nie jak w miękki fotel. Ciepła truskawka, konfitura porzeczkowa, kawa, karmelek i trochę suszonych, goryczkowych ziół. Na podniebieniu układające się już, tanina jeszcze delikatnie zostawia swój pył na śluzówce, słodki owoc łączy się z kawą, goźdzkiem i zielem angielskim a kwasowość nadaje lekkości temu 15-procentowemu mocarzowi. Bardzo ładne to wino, pije się z nieukrywaną przyjemnością. 90 punktów. Z portfolio Winkolekcji w cenie 89 zł.Wino_Acustic_Ritme_Priorat

Ostatniego dnia, gdy już maraton kulinarny dobiegał końca, przyszła pora na pieczone uda kacze z ziemniakami. Proste a smaczne. Do tej kolacji podałem Kalifornię, ale nie byle jaką.

Birichino Besson Vineyard Old Vines Grenache 2016 to doprawdy świetne wino. Pełne soczystego, krystalicznego owocu: malin, truskawek i wiśni na lekko mlecznym tle, uzupełnionych o delikatną słoność morskiej bryzy. W ustach wino filigranowe, strzeliste i pełne niezwykle precyzyjnego owocu – truskawek i wiśni. Tanina drobniutka, bardzo kulturalna, wino pięknie pijalne, smukłe, nadzwyczaj eleganckie skalnym chłodem i oceanicznym powiewem. Pięknie sfermentowane owoce Grenache z ponadstuletnich krzewów. Wspaniałe wino, które z kaczką zagrało w punkt. 92 punkty. W portfolio Gentleman’s Wine Selection w cenie 125 zł.Wino_Birichino_Grenache

Całe szczęście, że święta się skończyły, bowiem ile można jeść? A ile pić? Trzeba ostrożnie i z dbałością o zdrowie. No i zdecydowanie warto z klasą. Kiedy otwierać dobre butelki, jak nie w święta? Szczególnie tak przełomowe, jak tegoroczne.

Miłego życzę. I pomyślności w nowym roku.

Dodaj komentarz