Trzy włoskie sposoby na przedwiośnie

Dzień dłuższy, mrozów coraz mniej, ale jeszcze się zdarzają – przedwiośnie pełną gębą. Raz będziemy biegać rozchełstani, ciesząc się słońcem i ciepłym prądem znad Afryki czy skądkolwiek indziej, raz, być może tego samego dnia, będziemy przeklinać aurę, zdejmując przemoczone buty. Jak winnie dostosować się do tej pełnej zwrotów akcji pory roku? Bottego del Gusto zaproponowała mi opcje.

Znieść tę trudną do zniesienia porę roku trzeba z godnością i ze smakiem. Aura cierpi na PMS i jej zmienność nastrojów odczuwamy wszyscy bez wyjątku, szczególnie w naszej strefie klimatycznej. Szarość ustępuje, ale nie bez walki, zapowiedź nieuchronnej wiosny wisi w powietrzu, ale zanim do tego dojdzie, jeszcze trzeba się przemęczyć.

Przed miłośnikiem wina stawia to nie lada wyzwanie. Bo wiadomix – na jesień i zimę obfite czerwienie, na wiosnę i lato zaś radosne biele – wiem, generalizuję. Dlatego na tę porę roku warto mieć w zapasie różne wina na różne okoliczności przyrody. Niedawno pomoc w postaci trzech butelek nadeszła z Bottega del Gusto, miejsca z włoskimi specjałami na warszawskim Ursusie. Przyjąłem pomocną dłoń i dzielę się z Wami tym, co może pomóc Wam przetrwać ten uciążliwy czas.

Terre de Custodia Grechetto de la Colli Martani 2018 – to nuty słodkich jabłek, melona, czerwonego grejpfruta, kwiatówi i winogron deserowych. Dopiero co zabutelkowane, co czuć po delikatnych pofermenatacyjnych tonach. W ustach lekka pigwa, jabłko, słodkie winogrona, róża i spora goryczka, wsparte niezłą kwasowością. Prosto, ale przyjemnie. W sam raz na dni, kiedy słońce z lekka przygrzeje. 86 punktów, 41 zł.

Le Rive Aronne Rosso Delle Venezie IGT 2016 to niezły miks, co roku inny. Jest tu Franconia (czyli Blaufräkisch), typowe dla Wenecji Julijskiej Schiopettino oraz lokalne Refosco. Zrazu ciekawe nuty jakby kiszonych owoców leśnych – jeżyn, jagód, po czym dalej pojawia się lukrecja, krówki mordoklejki (co ciekawe – wino ze stali), z czasem łagodnieje i robi się słodko-owocowe z mlecznym twistem. W ustach bardzo mocno skoncentrowane i z wyczuwalnym cukrem (6 gramów), co może niektórym przeszkadzać a innym zupełnie nie. Kwasowość całkiem wysoka, w finiszu czerwony pieprz i słona lukrecja. Bardziej zbalansowana wersja Primitivo z Veneto. Miłośnicy takiej poetyki winni odpalić to w dni, kiedy szaruga i wiatr – rozgrzeje. 87 punktów, 75 zł.

Feudi di san Gregorio Dubl Brut, czyli Falanghina musowana metodą klasyczną, dojrzewająca minimum 18 miesięcy na osadzie. Tego wina się bałem, bo z musiakami różnie bywa, ale jakże się pozytywnie zaskoczyłem. W nosie beza cytrynowa, delikatny miód, brzoskwinia, mokra kreda, kwiat rumianku i cała masa eleganckiej świeżość. W ustach ładne, drobne bąble, choć niezbyt długie, czerwony grejpfrut, dojrzałe jabłko, skórka cytryny, lekka korzenność i goryczka grejpfrutowego albedo w finiszu. Testowałem z sałatą z krewetkami i z gruszką z zalewy i poszło cudownie. Ale wiecie, to bąble, więc możecie je pić, żeby świętować przebłyski słońca albo żeby poprawić sobie nastrój po tym, jak zostaliście przemoczeni do cna. Świetne wino, bardzo eleganckie i super smaczne. 90 punktów, 104 zł.

Jak widzicie, z przedwiośniem można radzić sobie na wiele sposobów. To kwestia nastawienia i zawartości Waszych kieliszków. Oddalam się powoli, żeby rozgrzać się czymś odpowiednim do aury. Miłego!

Wina otrzymałem od importera – Bottega del Gusto.

2 komentarzy

    1. Zdegustowany says: Odpowiedz

      I bilet do Werony za 3 stówki 😉

Dodaj komentarz