Muralia – proste zachwyty

Muralia logo

Jest duża różnica między winami dobrymi a wspaniałymi, mówi Stefano Casali z winnicy Muralia. Z rozbrajającą szczerością dodaje, że jemu jeszcze trochę brakuje. Ale po wizycie u niego zastanawiam się, czy wino musi być wspaniałe, żeby się nim zachwycić, żeby przyniosło ukojenie i choć na chwilę wróciło świat na właściwe tory?

To był gorący poranek końca sierpnia. Byłem na miejscu przed umówioną godziną, a żar lał się z nieba niemiłosiernie. Zjechałem z drogi prowincjonalnej SP21 w szutrową ścieżkę, by po kilku dobrych, zakurzonych minutach stanąć na parkingu koło ładnie odrestaurowanego agroturismo Il Poggiarello, otoczonego z każdej strony winnicami. Jaszczurki wyglądały na zadowolone z okoliczności meteorologicznych, wygrzewając się leniwie w słonecznych promieniach na murach pobliskiej winiarni. Oto Muralia

Agroturismo Il Poggiarello ©Sebastian Bazylak

Było tuż przed dziesiątą rano, na którą się umówiliśmy, ale Stefano Casali, właściciel Muralii kazał czekać na siebie dobry kwadrans. Nie mam mu tego za złe, wszak jest Włochem, choć z Mediolanu, a moja wizyta przypadła tuż przed zbiorami, co nigdy nie jest dobrym pomysłem. W końcu pojawił się – niewysoki, z włosami pokrytymi siwizną i młodzieńczą iskrą w oku, która odejmowała mu dobre piętnaście lat. Żywym krokiem ruszyliśmy, mijając po drodze winograd i drzewa oliwne,  w pierwszej kolejności do winiarni – wkopanej w ziemię na 8 metrów w głąb. Tu za chwilę zacznie się cała magia związana z winobraniem, senne, ale już lśniące od czystości przestrzenie za chwilę będą pełne ruchu, nerwów i nadziei. Tutaj też spotykamy pana Adama, który akurat robił porządek z beczkami. Przyjechał do Włoch z Polski w 2007 roku i dołączył do zespołu jeszcze przed pierwszym oficjalnym zbiorem. Jego żona, Tereska, jak wszyscy ją tu nazywają, pracuje w agroturismo – ją poznałem jakieś dwie godziny później. 

Pan Adam ©Muralia

Dalej ruszyliśmy na winnice, ogrodzone elektrycznym pastuchem, w celu ochrony przed grasującą dziką zwierzyną – dzikami i jeleniami, które lubią sobie poskubać słodkie winogrona. 

Porzuciliśmy wygodne życie w Mediolanie, żeby uprawiać ziemię – mówi Stefano. Miałem firmę IT, zarabiałem dużo pieniędzy, ale nie miałem żadnej satysfakcji z życia. w 2003 postanowiliśmy z żoną, Chiarą, że wyjedziemy do Maremmy i zajmiemy się terenem, który należał do jej rodziny. Wcześniej były tu owce – przerobiliśmy wszystko na potrzeby produkcji wina,

Stefano Casali ©Sebastian Bazylak

Dziś Muralia to 130-hektarowa posiadłość, z czego 14 to winnice. Reszta to szkółka z różnymi roślinami i kilka tysięcy drzewek oliwnych, agroturismo otoczone pięknym, rozległym ogrodem. 

Przechodzimy między kolejnymi rzędami krzewów: Sangiovese, Syrah, Cabernet Sauvignon, Viognier a nawet Teroldego. Znam każdy krzak winorośli. Wiem, gdzie i kiedy zostały zasadzone wszystkie odmiany. Wielu, dla których winnica to kolejny biznes, nie są w stanie odróżnić jednego szczepu od drugiego – dlatego na podobne spacery wysyłają swoich pracowników – mówi z przekąsem. 

Winnice Muralia ©Sebastian Bazylak

Muralia należy do stowarzyszenia Federazione Italiana Vignaioli Indipendenti (FIVI), której członkowie muszą stosować się do kilku prostych zasad: przetwarzają samodzielnie uprawiane grona, sami butelkują produkowane przez siebie wina i sprzedają je pod własną marką. Jak to powiedział Stefano: Sami uprawiamy, sami robimy wino i sami sprzedajemy. Do tego Stefano kładzie duży nacisk na ograniczenie użycia środków chemicznych przy uprawie, słusznie wymagając od ziemi tylko tyle, ile sama zechce mu dać. 

Po spacerze w winnicy Stefano zostawia mnie “na chwilę” w lobby agroturismo. Chwila trwa dobrą godzinę….

Stefano wraca z przepraszającym wyrazem twarzy – ostatnie godziny przed zbiorami rządzą się swoimi prawami. Szybko znika za drzwiami do kuchni i po chwili stawia kieliszki i butelki z winem. Na białych krople wody perlą się, przypominając od upale na zewnątrz. Symbol zdobiący etykiety to sumeryjski znak oznaczający dłoń. Dłoń, która wita, która pracuje i zbiera grona i która nalewa wino do kieliszka. Tak jak ta Stefano teraz.

Wina Muralia ©Sebastian Bazylak

Montemorioni Sensei IGP Toscana Vermentino 2018 z winnicy położonej poza posiadłością, kilka kilometrów na północny wschód i kilkaset metrów wyżej, na zboczu wygasłego wulkanu. Proste, o aromatach brzoskwini, agrestu, muśnięte makią. W ustach sporo orzeźwienia, zielone jabłko i cytryna, ziołowa goryczka i słona kontra. 86 punktów, 9 EUR.

Muralia Chiaraluna IGP Toscana Viognier 2018  zbierane nocą grona i częściowe dojrzewanie w używanych barriques dały bardzo elegancki, lekko maślany nos z brzoskwinią, gruszką w zalewie, ananasem, morską bryzą i białym pieprzem. W ustach krągłe, ale nie ociężałe – jak na Viognier udało się zachować niemałą kwasowość; jest gruszka, niedojrzała brzoskwinia, coś mentolowego i znowu słona mgiełka. Przyjemny, lekko korzenny finisz – Viognier w bardzo ciekawej, lekkiej interpretacji. 90 punktów, 14 EUR

Manolibera IGT Toscana Rosso 2017 to cuvée 50% Sangiovese i równych ilości Cabernet Sauvignon i Merlota bez kontaktu z dębiną. Czereśniowe Sangiovese nie dało się zagłuszyć bordoskim mocarzom, więc wino ma w sobie wiśnie, zmielony pieprz, jagody i ciut śliwki. Zadziorna tanina włoskiej odmiany została lekko zmiękczona Caberntem i Merlotem, poza tym na podniebieniu mamy dużo soczystego owocu, dojrzałą wiśnię, ciut śliwki i średniej budowy ciało. Bardzo przyjemne, codzienne wino o wyraźnie toskańskim charakterze. 87 punktów, 9 EUR.

Babone DOC Maremma Toscana Rosso 2017 to Sangiovese ze stali i Syrah po roku w używanych barriques. Ten bardzo świeży kupaż ma w sobie dużo wiśni i śliwek, suszone zioła i bardzo ładnie zaznaczony czarny pieprz. Średnia budowa, ale smaki bardzo wyraźnie zaznaczone, czuć intensywne jeżyny, jagody i wiśnie na lekko ziołowym tle i bardzo przyjemnie soczystą taniną. Gdzież moja grigliata mista?! 89 punktów, 13 EUR

Altana DOC Maremma Toscana Rosso 2016 to czyste Sangiovese dojrzewające w używanych barriques przez rok. Typowe dla odmiany nuty słodkich wiśni, czereśni i róży ze szczyptą suszonych ziół. Budowa całkiem słuszna, charakterna tanina jeszcze żywa i szorstka, ale bardzo przyzwoitej jakości. Bardzo przyjemnie śródziemnomorskie wino z potencjałem na parę jeszcze lat. 90 punktów, 15 EUR.

Muralia IGT Toscana Rosso 2016 jest mieszanką Syrah 50%, Cabernet Sauvignon 30%, Sangiovese 20% po starzeniu w używanej beczce. Eksploduje znad kieliszka atramentem, prochem strzelniczym, różą, wiśniami, czereśniami i śliwką, a nad wszystkim unosi się lekka balsamiczna mgiełka. Usta podobnie bombastyczne, bardzo skoncentrowane i jeszcze pod dominacją beczki, ale jakość owocu jest niezaprzeczalnie wysoka – dojrzała śliwka, jeżyny i wiśnie łączą się z lukrecją, czarnym pieprzem i szczyptą wanilii. Bez dwóch zdań duże wino, ale jeszcze daleka przed nim droga, by w pełni się nim cieszyć.  90 punktów, 20 EUR

Po wszystkim, pewnie w ramach przeprosin za długą nieobecność, Stefano zaprasza mnie na przygotowane naprędce przez jedną z pracownic agroturismo spaghetti alla carbonara. Makaron ugotowany w punkt, lokalne pecorino doskonale kremowo-pikantne, chrupiące guanciale (Stefano powiada, że to dużo lepsze od pancetty) a do tego kieliszek Manolibera. 

Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.

***

Wina Muralia nie są dostępne w Polsce. A szkoda.

Do Italii podróżowałem na własny rachunek. Degustowałem na zaproszenie producenta. 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.