Praprzyczyna, czyli długi związek z Festusem

Festus

Moja więź z Trójmiastem jest nadzwyczaj mocna i powtarzam, że gdybym miał się ruszyć gdzieś z Warszawy, byłby to jedyny możliwy kierunek w Polsce. Liczne wizyty u rodziny, która opuściła mazowieckie piaski na rzecz trójmiejskich plaż oraz pięć lat studiów w Gdańsku odcisnęły swoje piętno. Zdaje mi się też, że z Trójmiasta mam też pierwszy kontakt ze specjalistycznym sklepem winiarskim. Był to Festus.

Przez pewien szczęśliwy czas, rozpięty między pierwszym a drugim rokiem studiów na gdańskim uniwerku, mieszkałem w kamienicy przy ulicy Ogarnej, sąsiadującej z tą, w której na świat przyszedł Fahrenheit. W drodze z zajęć, przechodząc przejściem podziemnym na wysokości dworca głównego, wychodziło się na niewielki pasaż pomiędzy Empikiem a kinem Krewetka, gdzie był on: sklep Festus. Pierwszy, w którym rzędy butelek ładnie prezentowały się na półkach. Pierwszy, w którym widziałem Petrusa. Zdumiewające, szokujące wino, które chłopaka z prowincji zafascynowało – zachodziłem w głowę, co musi w nim być, że ktoś chce płacić trzy średnie krajowe za butelkę wina. Coś, co wypijasz i już tego nie ma, dziwny luksus, którym epatujesz przez dwie godziny przy kolacji.

Fascynacja była na tyle duża, że zapadła w pamięć. Do tej pory widzę wystrój tego przybytku, z flaszką Petrusa na najwyższej półce. Nie przypominam jednakowoż sobie, abym kiedykolwiek coś tam nabył. Studencki budżet wystarczał na parę puszek Specjala, może jakąś półsłodką Varnę w okolicznym nocnym; gdzież mi wydawać kilkadziesiąt złotych na wino w 2003 roku. Choć przypominam sobie, że chodziło mi to czasem po głowie – sprawdzić, co to za zwierzę, to wino w ładnej butelce podane przez subiekta. Młodość jednak bywa czasem przereklamowana.

Ducha czasu oddaje ta piosenka.

Czas jednak płynie i to, co kiedyś było nieosiągalne, osiągalne stało się. Nie mówię oczywiście o Petrusie, ale o tym, że w końcu mogę zajrzeć do Festusa i chlapnąć sobie coś oferty. Zazwyczaj jednak przez stronę online, bo Trójmiasto, ku mojej zgryzocie, odwiedzam zbyt rzadko i chyba pora coś z tym zrobić – postanowienie przednoworoczne. Na tym jednak nie koniec, bo podczas Warsaw Wine Experience miałem w końcu możliwość poznać osobiście twórcę tego składu wina, a zarazem jednego z nestorów branży, Pana Wiktora Zastróżnego, którego znać powinniście również Wy za sprawą jego niezrównanego Degustacyjnego Słownika Winiarskiego. Do tego, po całkiem długim czasie korespondencji, poznałem również Piotra Zastróżnego, syna Wiktora, który tego dnia za stolikiem raczył gości wyborem win z portfolio. Można więc powiedzieć, że się osiągnęło nieco więcej, niż się w głowie mogło urodzić.

A dodać trzeba, że Festus, osadzony mocno na rynku trójmiejskim, ma naprawdę niesamowicie ciekawe portfolio. Oprócz klasyków z Francji (doskonała selekcja Bordeaux czy Doliny Rodanu), Włoch (imponująca Toskania) czy wspaniałych Porto (Noval, Kopke, Calem od zwykłych ruby, przez rozmaite tawny po wielkie vintage), znajdziecie tu dużo ciekawej Hiszpanii (o której już trochę pisałem), czy bardzo szeroką, szczególnie jak na polskie warunki, selekcję win z Południowej Afryki. W tym roku miałem w możliwość skosztowania wycinka selekcji i powiem Wam, że jest sobie na co zęby ostrzyć.

Terra De Asorei Nai e Señora Albariño 2018 czyli Rias Baixas podane w sposób prosty i lekki, bez zbędnych komplikacji. Pięć kropli soku z cytryny, dwie morskiej soli, średnia budowa z mineralnym niuansem i tylko sardynki brakuje. Bardzo uczciwe Albariño, które brak złożoności nadrabia świeżością i dobrą definicją. 87 punktów, 54 zł

Menade Sauvignon Blanc 2018 Sauvignon Blanc z Ruedy, czyli wino środka. Przyjemnie dojrzałe aromaty owocu marakui i brzoskwini, na podniebieniu zaś odpowiednio miękkie, grejpfrutowo-brzoskwiniowe. Wino – tło, ale takich też potrzeba. Organiczne. 87 punktów za 59 zł

Leeuwenskuil Marsanne

Leeuwenskuil Marsanne 2016 Voor-Paardeberg biel o intensywnych aromatach skórki czerwonego jabłka, dojrzałej moreli i pszczelego wosku; 8 miesięcy bardzo umiejętnie użytej beczki dodało nut imbiru, gałki muszkatołowej i odrobiny masła. Usta miękkie, bardziej rozległe niż głębokie, całkiem solidnej konstrukcji mimo ledwie 12,5% alkoholu. Nuty odbeczkowe, łączące się z dojrzałymi morelami, dodają kolejnych warstw złożoności, a także delikatnie rozgrzewają w finiszu. Doprawdy świetna robota. 89 punktów za 69 zł

Fritz Haag Riesling Trocken

Fritz Haag Riesling Trocken 2018 mozelski klasyk w świetnym wydaniu! Wyraźnie cytrusowe, dojrzałe w owocu, ale jednocześnie z kamienną strukturą, którą bodaj tylko Riesling podaje z taką klasą. Mimo lekkości i świeżości, nie sposób nie zauważyć, że mamy do czynienia z wielkim winiarzem. Świetna cena za tę jakość. 90 punktów za 69 zł

Dr. Hermann Riesling Urziger Wurzgarten in Der Kranklei Alte Raben

Dr. Hermann Riesling Urziger Wurzgarten in Der Kranklei Alte Raben Spätlese 2017 Riesling na słodko, podany w sposób niesamowicie wyrafinowany. Pełen aromatów gryczanego miodu, suszonych brzoskwiń, świeżego imbiru, korzennych przypraw i lekkiego dymu. W ustach naprawdę słodkie, przy tym doskonale świeże, kandyzowane brzoskwinie łączą się z cytrynową świeżością i miodowym ciężarem, w tle korzenna mineralność, finisz niezwykle długi. Można pić teraz, ale można też za lat dziesięć. 93 punkty, 154 zł

Lopez Cristobal Crianza Ribera del Duero 2015  bardzo klasyczne podejście do Ribery, z wyraźnym rysunkiem dojrzałej śliwki, podsmażonej truskawki i lekkich korzennych przypraw. W ustach solidna budowa, wsparta dobrym kwasowym kręgosłupem, w smaku czuć jeżynę i aronię oraz nuty tytoniowe. Mimo wysokiego alkoholu jest w tym winie pewien chłód i surowość. Dobra robota. 89 punktów, 99 zł

Reyneke Syrah

Reyneke Syrah 2015 Stellenbosch biodynamiczne Syrah o wyraźnie zwierzęcych, lekko dzikich aromatach pieczonego mięsa, dymu, wiśni, goździków, śliwek, żelaza i gorzkiej czekolady. W ustach mocne, mimo umiarkowanego alkoholu, pełne smaku jeżyn, jałowcowego dymu, suszonych wiśni i jarzębiny. W tle może nawet szczypta końskiej derki. Jakoś mi się skojarzył stylistycznie z Cornas. Bardzo dobra robota. 90 punktów, 99 zł

Bodegas Bhilar Phinca El Vedao Garnacha 2015

Bodegas Bhilar Phinca El Vedao Garnacha 2015 biodynamiczna Garnacha z Riojy o wyraźnie górskim charakterze, objawiającym się aromatami kwaskowej wiśni, nut pfermentacyjnych dobrze okiełznanej lotnej kwasowości, która podbija odczucie świeżości. W ustach zioła i soczysta jeżyna, tanina wyraźna i chropawa, sugerująca, że najlepsze jeszcze przed tym winem. Długie, świeże i ciągle młode. Klasa.  92 punkty, 119 zł

Gomez Cruzado Honorable Rioja 2015 bardzo zgrabna Rioja, która nie popada w przyciężkawe tony. W nosie dużo truskawki, wiśnie i dojrzałe śliwki uzupełnione o aromaty goździków, cynamonu i słodkiego tytoniu. W ustach korzenne, lekko waniliowe, ale też mocnym akcentem ciemnych, soczystych owoców. Zadziorna tanina i miękkie, lekko kredowy finisz. Wino młodziutkie, które powinno się otwierać po 10 latach. 90 punktów, 174 zł

Quinta Do Noval Porto LBV Unfiltered Single Vineyard 2013

Quinta Do Noval Porto LBV Unfiltered Single Vineyard 2013 wspaniałe Late Bottled Vintage od jednej z gwiazd Porto. Wino już układające się, ale świeże, o aromatach dżemu wiśniowego, słodkiej śliwki w czekoladzie, ziela angielskiego i czerwonego pieprzu. W ustach bogate, czekoladowo-śliwkowe, z lekkim dymem, nutą zielonego pieprzu i dobrą kwasowością, przez co odczucie słodyczy jest mniejsze, niż można by się spodziewać. Dużo emocji. 92 punkty, 114 zł

Calem 20 Years Old Tawny Porto

Calem 20 Years Old Tawny Porto bardzo ładne, czyste aromaty orzechów włoskich, kandyzowanych owoców, suszu na kompot, politury i skórki pomarańczy – nos złożony, głęboki, na którym w zasadzie można by poprzestać. W ustach orzechy i suszone owoce, pomarańczowa skórka, kawa, lekkie nuty grzybowe, toffee i tytoń. Warstw jest bez liku. Piękny okaz tawny, drogi jednak nieco. 93 punkty, 294 zł

Kopke Porto Colheita 1998

Kopke Porto Colheita 1998 w tym roku kończyłem podstawówkę, kochałem się odpowiednio w Emilce i Ewce i poszedłem do liceum. A Kopke postanowił stworzyć to wino, które teraz uwodzi aromatami suszonej śliwki, wiśni w czekoladzie, za którymi w tle pojawia się nuta orzechowego utleniania, kwaskowej politury i melasy. W ustach bardzo gęste, o słodyczy kawy ze śmietanką i brązowym cukrem, tortu sachera i ciągle dużej świeżości. Piękne wino, jak wspomnienia, które przywołało. Jedna z najlepszych flaszek tego roku. 94 punkty, 329 zł

Jak widzicie wybór naprawdę robi wrażenie, a to przecież ledwie wycinek wycinka. Selekcja jest raczej klasyczna, ale w dobrym stylu i nie wieje nudą. Cieszy, że nawet takie Ribery są eleganckie. Jeszcze bardziej cieszy fakt, że można zamówić wina online, a serwis jest naprawdę wysokiej jakości. Tak więc jeśli nie możecie wybrać się do Sopotu, możecie Sopot zaprosić do domu. 

Część butelek degustowałem na degustacji publicznej, część nabyłem. 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.