Rosé jak pocałunek – Winne Wtorki

Dziś w Winnych Wtorkach różowe wino. Miało być na majówkę i koledzy po klawiaturze odrzucili mój pomysł, żeby pisać o Grenache skądkolwiek. Stwierdzili, że za ciężki temat na ten czas i poprosili o coś lżejszego. Cóż, postanowiłem więc połączyć moje dwie wielkie miłości w jedno – i dziś mamy rosé, w którym jest choć minimalna doza Grenache/Garnachy.  Pogoda zdaje się nie dopisała (piszę z daleka, więc nie wiem do końca), ale nieważne, na dobre różowe zawsze jest pora.

Muszę przyznać, że nawet nie miałem czasu kupić odpowiedniej butelki, więc sięgnąłem po niedawny prezent, będący wynikiem wyjazdu na ProWein. Najpierw jednak muszę wyznać (co niektórzy już wiedzą),

że kocham różowe wina, bo jest to miłość szalona i bezwarunkowa, gdy tylko widzę szansę na napicie się dobrego rosé, nie waham się ani chwili. Ja wiem, że w oczach niektórych jest to aberracja, dziwactwo a być może i oznaka zniewieścienia, ale co tam. Nie wstydzę się tego i orędownikiem różowego jestem zapalonym. Równie cenię sobie szczep Grenache, szczególnie z Doliny Rodanu, gdzie jego szczupłość, owocowość połączona z garrigue pieszczą podniebienie i koją umęczone ciało i duszę. Więc te dwie miłości postanowiłem połączyć, dając za zadanie koleżankom i kolegom, sobie też, opsianie rosé, w którym Grenache się znajduje. Może to też być hiszpańska wersja, czyli Garnacha.

Ja sięgnąłem po butelkę, którą otrzymałem po ProWeinie od przeuroczej Veronique Etienne, która prowadzi w Saint Chinian w Langwedocji winnicę Chateau La Dournie. Veronique to szóste już pokolenie, obecnie  metodą zrównoważoną uprawia winną latorośl na 45 hektarach. Poza winami z apelacji Saint Chinian tworzy też wina kategorii Pays d’Oc. Z pierwszej apelacji jest też rosé, kupaż 35% Syrah, 35% Grenache i 30% Cinsault. Jest więc zadany szczep. Winogrona pochodzą z 5-hektarowej parceli, a zbiory z niej nie przekraczają 40 hektolitrów z hektara – nie ma tu żyłowania i bezsensowego zwiększania produkcji. Liczy się jakość i tę w winie czuć.chateau-la-dournie-rosé-2014

Chateau La Dournie Rosé Saint Chinian 2015 lekko schłodzone, do ok 12-13 stopni prawdziwie czaruje. W oku blade, lekko łososiowe, niemal bezbarwne. W nosie pełno aromatów czerwonych owoców, z dominującą czerwoną porzeczką i poziomkami w tle. Jest to bardzo przyjemna zapowiedź tego, co czeka dalej. A dalej jest pięknie, jest jak całowanie się w letni, słoneczny dzień. Jest czysto, niewinnie, jest doskonały balans między owocem a cytrynową kwasowością. Jest niezwykle smacznie, ale nie ma tu grania pod publiczkę. Ciała odpowiednio dużo, by poradzić sobie z rybami i poważnymi sałatami, a rześkości tyle, że można je traktować jako lekarstwo na upały. Serce się ściska, gdy nalewa się ostatni kieliszek – to niemożliwe, żeby ta randka tak szybko się skończyła. Pijcie, mili, różowe wina. Dzięki nim życie staje się piękniejsze, zwłaszcza, gdy za oknem słońce zaczyna zdejmować z nas kolejne warstwy.

Bez oceny się nie obędzie – daję 87 punktów. To jedno z najlepszych rosé, jakie piłem w ostatnim czasie. Cena we Francji to około 7-8 euro. Ale im dobrze…

W tej edycji Winnych Wtorków pisali również:

Italianizzato: http://italianizzato.blogspot.fi/2016/05/winne-wtorki-rozowe-grenache-na-majowke.html
Przy Winie: http://przywinie.pl/2016/05/03/mile-wspomnienia-przy-kiepskim-winie-na-winne-wtorki/
Blurppp: http://blurppp.com/blog/gravillas-rose-fruite-aoc-cotes-du-rhone-2014/
Enowersytet: http://enowersytet.pl/index.php/2016/05/03/winne-wtorki-dwie-garnache-jedno-wino-acustic-celler-rosat-2012-do-montsant/
Winniczek: http://winniczek.eu/bin/index.pl?PAGE=2654

 

2 komentarzy

Dodaj komentarz