Zaskakująco świeże i owocowe wcielenie Caberneta z Chile. W nosie dominuje świeżo wyciśnięty sok z czarnej porzeczki i dojrzałej śliwki, który wsparty jest odrobiną pieczonej papryki i delikatnych nut ziaren kakaowca. W dość lekkie jak na reservę, soczysty owoc znowu gra pierwsze skrzypce – czarna porzeczka z sokiem z czarnego bzu wybijają się nad kawowo-czekoladowym […]
festus
Bąbelki, mon amour!
Nie będę oryginalny, mówiąc, że wina musujące są gdzieś w okolicach szczytu mojej piramidy winnych potrzeb. Bo w czyjej nie jest? Drobne musowanie albo potężne bąble, kwasowość, delikatny cukier albo jego brak, orzeźwienie albo kulinarna powaga – w każdym wydaniu lubię i chętnie, aczkolwiek za rzadko, raczę się nimi. W winach musujących jest coś dekadenckiego, […]
Praprzyczyna, czyli długi związek z Festusem
Moja więź z Trójmiastem jest nadzwyczaj mocna i powtarzam, że gdybym miał się ruszyć gdzieś z Warszawy, byłby to jedyny możliwy kierunek w Polsce. Liczne wizyty u rodziny, która opuściła mazowieckie piaski na rzecz trójmiejskich plaż oraz pięć lat studiów w Gdańsku odcisnęły swoje piętno. Zdaje mi się też, że z Trójmiasta mam też pierwszy […]
Dwa sposoby na białą Rioję
Kiedy degustowałem te dwa białe wina z Riojy, zastanawiałem się, jakie znaczenie, poza określeniem miejsca wytwrzania wina, ma apelacja. Czy samo geograficzne położenie, czas dojrzewania i dozwolone odmiany to wystarczające kryteria, pozwalające odkryć, co się kryje w butelce? Czy „brand” apelacji wyznacza jakąś cechę wspólną, która w ciemno pozwoli rozpoznać, skąd pochodzi popijane właśnie wino? […]
