Wino do pizzy. Zdecydowanie.

Kilka dni temu otrzymałem z Centrum Wina paczkę. Przesyłka była spóźniona z lekka, bo miała trafić do mnie na Dzień Pizzy, czyli 9 lutego. Nie zdążyła, co nie znaczy, że odpuściłem temat pizzy i wina. Bo wiecie, jak się dostaje wino za friko, to trzeba się postarać 😉 A wino do pizzy to nie jest  wcale taki oczywisty mariaż. A raczej niejednoznaczny.

Włochy, pizza, wino – niemal kanon skojarzeń związanych z kulinarno-bachanalicznymi tradycjami Italii. I słusznie –  we Włoszech do podpłomyka z przyprawami i dodatkami też podaje się wino. Ale tak naprawdę dobranie odpowiedniego napitku dla placka nie jest rzeczą prostą. Co prawda będąc tam, najlepiej smakuje vino di tavola – proste, bez głębi a tak wspaniale akompaniujące. I nieważne, czy frutti di mare, margherita czy quattro fromaggi – zawsze będzie najlepsze. A przecież to nie takie proste. Przecież nie da się zastosować jednego wina do wszystkich rodzajów pizzy, a tych przecież są dziesiątki (szczególnie, kiedy jesteśmy tutaj, sami się staramy o jej zrobienie i na spokojnie możemy pomyśleć o odpowiednim doborze wina).

Taki też eksperyment postanowiłem przeprowadzić na własnej i uroczej asystentki skórze. Otóż przygotowałem własnoręcznie pizzę i sprawdziłem, jak odnajdzie się w jej towarzystwie nadesłany przez Centrum Wina podarek, czyli Stimson Merlot 2012 – wino wprost ze stanu Waszyngton (który z Washington D.C. nie ma nic wspólnego – ten tu to kraina Jimiego Hendriksa, Kurta Cobaina, grunge’u, deszczów i największej liczby samobójstw w USA).

Wino ma intensywną barwę, niemal fioletową, choć krawędzie kieliszka są już wyraźnie jaśniejsze. Na kieliszkiem unoszą się aromaty śliwki, wiśni i czarnych jagód, zbieranych latem w lesie. W ustach zaś przyjemne, owocowe taniny, nieco pieprzu i dobra kwasowość spod znaku wiśni. Nie jest to żadne wielkie wino, ale porządnie zrobiony Merlot. Żadnych wad, żadnych ekstraordynaryjnych doznać. Ot, bardzo dobrze zrobione wino. Oby wszystkie, powszechnie dostępne wina ze Stanów były tak przyzwoite – wtedy byłoby pięknie.

Stimson_Merlot

Teraz jednak pora na konfrontację wina z pizzą. Przygotowałem dwie połówki. Jedna to quattro fromaggi, gdzie użyłem mozzarelli, lazura, camemberta i twardego sera koziego. Na drugiej połówce placka zagościły mozzarella, prosciutto crudo, suszone pomidory i czarne oliwki. Po upieczeniu drugą połówkę posypałem obficie moją ukochaną rukolą (uwielbiam rukolę – to najlepsza zielenina na świecie). W kontekście serów wiśniowo-śliwkowy Merlot się zgubił, a raczej odstawał jak diabli. Z jednej strony słoność i intensywne zapachy, z drugiej słodki owoc. To nie może się udać – Centrum Wina do czterech serów poleca Riesling kabinett, a ja bym nawet pomyślał o spaetlese, żeby lekką słodyczą skontrować słoność. Natomiast ze słodyczą crudo i suszonych pomidorów Merlot dogadał się bardzo dobrze. Doskonale zagrał w tej samej tonacji i przyjemnie uzupełnił aromaty i smaki znad placka.

Stimson_Pizza

To chyba trzeci raz, gdy piję Stimsona i za każdym razem jest bardzo dobrze. To fajnie zrobione wino, które smakuje każdemu i tak mi się wydaje, że ma całkiem dużo kulinarnych zastosowań, bo i do makaronu z sosem bolognese się nada, jak i do karkówki ze śliwką. Ja lubię i polecam.

Stimson Merlot 2012
Cena: 39 PLN
Kupione w: prezent otrzymany od Centrum Wina
Ocena: 8/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *