Champagne Moutard i moja ignorancja

Im dalej w las, tym więcej drzew. A im drzew więcej, tym robi się ciemniej, znane ścieżki się kończą, pojawiąją nowe, orientacja w terenie zawodzi. I tak się stało podczas degustacji Champagne Moutard w Vins de France.

Jak już człowiekowi się wydaje, że liznął nieco winnego świata i co nieco wie, to zawsze go życie sprowadzi na ziemię, a nawet ostro przyglebi. I tak było podczas degustacji, którą zorganizował jeszcze w 2016 Piotrek Klimczyk, który zajmuje się importem wyłącznie win francuskich (o jego winach pisałem wcześniej tutaj). Piliśmy szampany z domu Moutard – to rodzinny biznes i na warunki szampańskie gracz średniej wielkości. Jeden z tych niezależnych. Obecnie mają 22 hektary winnic w Côtes de Bar, w południowej Szampanii. W sumie bliżej stamtąd do Dijon niż do Reims, ale co tam – z prawem apelacji nie wygrasz.

Champagne Moutard

A szampany jak to szampany – zawsze na propsie.

Podstawowy Grande Cuvée to bardzo smaczne blanc de noir (36 misięcy na osadzie, 10 gramów cukru), łączące w sobie brioszkowe nuty z owocem czarnej porzeczki. W ustach żyletkowo ostre, precyzyjne, z kredową mineralnością. Zachęcający wstęp do dalszej zabawy. 90 punktów za 145 PLN.Champagne MoutardCuvée des 2 Soeurs to z kolei ciekawy zabieg, bo wino robione metodą solera, czyli kupaż dwóch kolejnych roczników, gdzie młodszy stanowi 60% składu. Dodatkowo to brut zero, czyli cukru tyle, co nic i po 50% Chardonnay i Pinot Noir. Dużo drożdzy, gałka muszkatowłowa i pewna doza białegio pieprzu. Ciało zaś okrągłe, tłustawe o smaku przypalonego masła, dymu, migdałów. Jest miękko i rozłożyście, ale kwasowość nie pozwala się tej kompozycji rozjechać na boki. Ciekawe. 92 punkty za 195 PLN.

Champ Persin Brut to 100% Chardonnay, które spędziło 36 miesięcy na osadzie. Jak to blanc de blancs – jest tu kruszonka z szarlotki, troszkę moreli i kredy, w usatch stalowa kwasowość, żółte jabłka i delikatnie kontrująca wszystko słodych (10 gramów). Kwasowość przyjemnie pulsuje w finiszu i nadaje lekkości. Lubię! 89 punktów za 185 PLN.

Vignes Beugneux Extra Dry jest dziwnie mało aromatyczny, ale zdecydowanie w kierunku owocu: czerwona porzeczka, agrest. Wino raczej poziome, szerokie – kwasowości za wiele nie ma, jest sporo ciała i ładna długość finiszu. 90 punktów za 185 PLN.

No i przyszła kolej na mojego pogromcę. Bo o ile wiem, jak mniej więcej smakuje Blanc de Blancs, jak Blanc de Noir i zwykłe kupaże, to jak ma smakować i jakie aromaty są typowe dla szampana, w którym użyto aż 6 szczepów (tak, 6 – większość myśli, że tylko 3 są dozwolone w apelacji, ale nie – jest ich więcej – więcej czytajcie u kolegi Winnego). Cuvee des 6 Cepages 2008 to równa mieszanka następujących odmian: Arbanne, Petit Meslier, Pinot Blanc, Chardonnay, Pinot Noir, Pinot Meunier, która nad osadem spędziła całe 6 lat. Cukru 10 gramów, a znad kieliszka pełna feeria aromatów z cukierni: pieczone jabłko, kruszonka, lekka pestkowość i do tego suszone grzyby. Na podniebieniu zaskakująco lekkie i delikatne, muska ledwie język – a może to świetna równowaga kwasowości i owocu, goryczki i delikatnej słodyczy? Nie wiem, nie wiem… Do czego się odnieść, do jakiej wiedzy i przykładów? Wiem tylko, że mi smakował ten szampan – tak na 91 punktów w cenie 280 PLN.

Widzicie więc, jak trudne jest życie winnego blogera i jak wielkie otchłanie niewiedzy przed nim czekają. Mam nadzieję, że jeszcze wiele takich traum przede mną. Oby były równie apetyczne.

 

 

 

 

3 komentarzy

  1. jak nie ma słońca to nie ma solery. Sam kupaż dwóch roczników to za mało. Mają być beczki, najlepiej na śłońcu

    1. No wydaje mi się, że solery zazwyczaj są poukrywane jednak w piwinicach, a nie stoją luzem. Chodzi o utlenienie a nie maderyzację.

  2. Przelew za linka Ci puściłem.
    Vins de France w ogóle lubuje się w niechodliwych teoretycznie winach, typu burgundy ze starszych roczników. Ja ostatnio kupiłem białe Domaine de Chevalier 2009 w wyprzedaży za 290 zł. (średnia cena rynkowa 500).

Dodaj komentarz