Bąbelkowa bomba!

Pisałem w pierwszym wpisie „będę szukał tej samej radości, jaką znalazłem w glinianej czarce musującego gutturnio w wiejskiej trattorii”, jako sednu bloga. I dziś właśnie będę pisał o czymś, co to Gutturnio przypomina (i stanowi zazwyczaj 55-60 proc.  jego składu) – słodkiej Bonardzie w wersji frizzante ze wzgórz Piacenzy.

Winne deski ratunku cz. 1 – Alpedrinha

Pomyślałem sobie, że może warto napisać parę słów winach powszechnie dostępnych, które kosztują rozsądne pieniądze, a w razie pilnej potrzeby mogą być ratunkiem wśród nijakich Sophii, Kadarek i Carlo Rossi. Na pierwszy ogień idzie Alpedrinha z Żabki.

Castilla – kraina wielkich liczb

Bardzo cenię sobie w przygodzie z winem fakt, że dzięki niej dowiaduję się wielu ciekawych rzeczy. Dajmy na to taką geografię. W szkole nie byłem z niej tępakiem, ale dzięki winu wiem o niej dużo więcej, niż dzięki lekcjom o ilości wydobywanego węgla kamiennego czy boksytów. Może to jakaś wskazówka dla Ministerstwa Edukacji – włączyć […]

Niezgorsze Bordeaux

O Bordeaux pisałem w już przy okazji moich zmagań z mocno przeciętnym w mojej opinii Terres Nouvelles. Jednak tym razem wizyta w winiarskiej stolicy Ziemi była dużo bardziej owocna. Pewnie dlatego, że stoi za nią producent wyższej klasy a i popijana przez mnie z nieukrywaną przyjemnością flaszka to jednak co najmniej jedna liga wyżej od lidlowego […]

Powrót do Toskanii. Przez Anglię

Szanowni – dziś obiektem naszych zainteresowań jest Toskania. Jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi, jedna z mekk winiarstwa. Dom Chianti, Vernaccii di San Gimignano, Vin Santo oraz SUPERTOSKANÓW. Region, w którym Sting każe płacić turystom za zbieranie winogron 262 jurki.

Terres Nouvelles – nie jest to ziemia obiecana

Bordeaux – winna ziemia obiecana. Kawałek Francji znajdujący się w departamencie Żyrondy, gdzie rzekomo robi się najlepsze wina na świecie. Produkuje się też najwięcej jakościowego wina – 6 milionów hektolitrów, czyli 600 milionów litrów, czyli 800 milionów standardowych butelek 0,75 l – sporo. Dla porównania, w Chianti powstaje nieco ponad milion hektolitrów wina.

Koszyk z chlebem i winem

Dziś zwiedzam Portugalię. Wiecie, to państwo na końcu Europy, co się mija, jak się na Kanary leci. Ojczyznę Christiano Ronaldo, Porto i fado. I podobno te trzy nazwy wymawia się Christianu Ronaldu, Portu i Fadu. I co więcej, mieszkańcy tego kraju posługują się językiem dużo bardziej szeleszczącym niż nasz. I jeśli Spirodonow nazwał nas pszekami, […]