Winne deski ratunku cz. 2 – Cono Sur Bicicleta Gewurztraminer 2013

Porad wujka Zdegustowanego ciąg dalszy. Winna deska ratunku numer 2. Powszechnie dostępna we wszystkich hipermarketach jak kraj długi i szeroki. Co więcej, od mojego ulubionego marketowego producenta – Cono Sur. Wina od nich zawsze są bardzo przyzwoite i sądzę, że ich mieszanka Caberneta i Carmenere z linii organicznej sprawiła, że zacząłem się winem jako tako […]

Bąbelkowa bomba!

Pisałem w pierwszym wpisie „będę szukał tej samej radości, jaką znalazłem w glinianej czarce musującego gutturnio w wiejskiej trattorii”, jako sednu bloga. I dziś właśnie będę pisał o czymś, co to Gutturnio przypomina (i stanowi zazwyczaj 55-60 proc.  jego składu) – słodkiej Bonardzie w wersji frizzante ze wzgórz Piacenzy.

Dwa oblicza Tokaju

Wczoraj, czyli 15 października, w gościnnych progach 6 Win przy ulicy Stawki 3 miałem przyjemność brać udział w degustacji win tokajskiego producenta Chateau Dereszla. Degustacja zaiste ciekawa, albowiem Gabor Weiner pokazał dwie twarze tego pięknego regionu – słodką i tradycyjną oraz wytrawną i nowoczesną.

Winne deski ratunku cz. 1 – Alpedrinha

Pomyślałem sobie, że może warto napisać parę słów winach powszechnie dostępnych, które kosztują rozsądne pieniądze, a w razie pilnej potrzeby mogą być ratunkiem wśród nijakich Sophii, Kadarek i Carlo Rossi. Na pierwszy ogień idzie Alpedrinha z Żabki.

Castilla – kraina wielkich liczb

Bardzo cenię sobie w przygodzie z winem fakt, że dzięki niej dowiaduję się wielu ciekawych rzeczy. Dajmy na to taką geografię. W szkole nie byłem z niej tępakiem, ale dzięki winu wiem o niej dużo więcej, niż dzięki lekcjom o ilości wydobywanego węgla kamiennego czy boksytów. Może to jakaś wskazówka dla Ministerstwa Edukacji – włączyć […]

Popowe Chile. Ale bardziej Katy Perry niż Morrissey.

Wszyscy, co to choć trochę się winem interesują wiedzą, że prędzej czy później trafi się do Ameryki Południowej. Do zachodniej jej części. Do cienkiego paska ułożonego południkowo i ciągnącego są na długości 4,3 tysiąca kilometrów. To jak z Gdańska gdzieś na południowo-wschodni brzeg Morza Kaspijskiego!

Niezgorsze Bordeaux

O Bordeaux pisałem w już przy okazji moich zmagań z mocno przeciętnym w mojej opinii Terres Nouvelles. Jednak tym razem wizyta w winiarskiej stolicy Ziemi była dużo bardziej owocna. Pewnie dlatego, że stoi za nią producent wyższej klasy a i popijana przez mnie z nieukrywaną przyjemnością flaszka to jednak co najmniej jedna liga wyżej od lidlowego […]